Bartosz: Cześć Piotr.
Piotr: Cześć Bartek.
Bartosz: Miło mi ciebie ponownie gościć.
Piotr: Dziękuję bardzo za zaproszenie.
Bartosz: To jakbyś może na początek się przedstawił – co robisz, czym się zajmujesz na co dzień?
Piotr: Prowadzę firmę Tamago Software, która zajmuje się tworzeniem i rozwijaniem serwisów internetowych, w tym między innymi sklepów internetowych, o których dzisiaj będziemy rozmawiać.
Bartosz: A o czym dokładnie będziemy rozmawiać?
Piotr: Będziemy rozmawiać o tym, jak mądrze tworzyć sklepy, jak podejść do procesu briefowania, w zasadzie jakie są najczęstsze problemy przy tworzeniu sklepów i na czym się skupić, na co postawić priorytet, żeby mądrze wybrać wykonawcę i stworzyć narzędzie, które posłuży nam do jak najlepszej realizacji celów biznesowych.
Bartosz: Okej. A możemy założyć sobie taki hipotetyczny scenariusz? Nawet nie jest hipotetyczny, bo jest realny z wczoraj. Rozmawiałem z właścicielem e-commerce’u, takiego, który funkcjonuje już kilkanaście lat na rynku. Mają na WooCommerce dzisiaj oparty sklep, natomiast jest to stare – i technologicznie stare, i design stary, i wszystko stare. No i sami doszli do wniosku, że czas odświeżyć i oni wprost stoją przed takim wyborem: poprawiać to, co jest, drugie – zaorać, zrobić od nowa, trzecie – jak zrobić od nowa, to na jakiej platformie? Ktoś im doradził, że tylko SaaS-y, że w ogóle już się dzisiaj nie buduje dedykowanych e-commerce, tylko i wyłącznie SaaS-y. A jeszcze ktoś im powiedział, że w ogóle e-commerce umiera i niech sprzedają na Allegro. I teraz mogę tylko powiedzieć, że sprzedają akurat butelki na wodę, taki case, tego typu rzeczy, jakieś tam akcesoria sportowe. No i jak podejść do tego wyboru?
Piotr: Od początku zacząć od tych powodów, dlaczego rozważamy stworzenie nowego sklepu. Czyli co się kryje za tymi problemami, o których właśnie powiedziałeś, bo co to znaczy przestarzały design? Co to znaczy przestarzały kod, przestarzały sklep? Bo to nie są konkretne powody – to, że coś jest stare. Coś może być po prostu niespójne z obecną strategią, coś może być już nieaktualne, jeżeli chodzi o programowanie i może prowadzić do jakichś luk bezpieczeństwa. Trzeba te informacje przełożyć na jakieś konkretne cele biznesowe i ocenić realnie, których celów ten obecny sklep nie spełnia. Trzeba to dokładnie nazwać.
Bartosz: To ja ci będę odpowiadał na te pytania, bo wczoraj dosyć długo rozmawialiśmy na ten temat. Generalnie jest to stary WordPress, taki Frankenstein. Na sznurki powiązane, robiło to ileś firm, ilość różnych freelancerów. Nikt nie wie, co tam się do końca dzieje. Dużo customowego kodu. Ruszenie jednej rzeczy powoduje, że rozwalają się inne. A problem jest taki, że ten design czy w ogóle struktura sklepu nie realizuje celów biznesowych klienta. Po prostu jest to stare, źle wygląda. UX jest fatalny, zła jest nawigacja, rozjeżdżają się rzeczy i wprowadzenie jakiejkolwiek nowej funkcjonalności powoduje, że wszystko się rozsypuje.
Piotr: Okej. No to pierwsza rzecz, od której bym zaczął, to w zasadzie określenie tak zwanego „definition of done”, czyli co powinno zostać stworzone, jak powinien wyglądać ten sklep, jeżeli miałby wyglądać zgodnie z tymi założeniami biznesowymi. Czyli trzeba zacząć od projektowania UX-a, od tego, żeby określić po prostu założenia tego sklepu i te zmiany.
W momencie jak już będziemy wiedzieli, jakie zmiany musiałyby nastąpić na poziomie użytkownika i tych celów, to powinniśmy dokonać analizy technicznej. Dlatego, że być może z tego co mówisz, to sam motyw nie nadaje się za bardzo do pracy. Być może trzeba będzie go po prostu tak zaprojektować – cały sklep i zakodować na nowo – ale na przykład baza danych sama jest użyteczna. Być może są jakieś integracje z systemem ERP, które działają.
Bartosz: Tam są integracje z jakimś ERP-em, z Subiektem, z tego co pamiętam.
Piotr: Tak. I teraz myśląc sobie o takim racjonalnym wykorzystaniem budżetu, no to nie warto orać wszystkiego, bo nawet przeniesienie się do SaaS będzie wymagać zaimportowania całej bazy produktów, zamówień, wdrożenia integracji. Tutaj nie wszystko musi być kompatybilne. SaaS-y też wiążą się z pewnymi barierami, problemami, których tutaj nie zawsze właściciele są świadomi. Więc zacząłbym najpierw od tego, co mamy dzisiaj, co możemy z tego wykorzystać, co się musi zmienić, żeby to zadziałało.
I pierwsza myśl, która mi tutaj właśnie przychodzi, no to najpierw bym przeszedł cały proces UX-owy, zaprojektował ten sklep w takim ujęciu, jak on powinien wyglądać. Bo nieważne czy podejdziemy do realizacji w sposób taki, że oprzemy to na innym systemie, czy będziemy pracować dalej na WooCommerce, ale na przykład przepiszemy nowy motyw, czy nawet podejmiemy jakąś próbę pracy na tym, co jest obecne – to trzeba wiedzieć, do czego dążymy. Czyli jaki jest zakres, który jest do wykonania, żeby ten sklep wyglądał tak, jak ma wyglądać. Czyli najpierw właśnie ten etap UX-owy i cały design.
Kolejny aspekt, no to właśnie analiza techniczna tego obecnego serwisu. Co tam jest nie tak? Bardzo często inwestując parę godzin po prostu możemy zobaczyć co jest problemem. Czy problemem jest cały fundament motywu, na którym został on zbudowany i cała technologia użyta, czy są tam po prostu pewne błędy, które powodują, że to wszystko się sypie. Czasem wykonanie jakiegoś refaktoru, jakichś elementów bazowych uwalnia potencjał pracy nad tym, choć rzadko to się realnie zdarza. Ale nadal wartością są te integracje. Wartością jest ta baza i to, że wszystko było budowane na WooCommerce. Wartością jest to, że zespół jest doświadczony w pracy na WooCommerce, wie czego mu brakuje, czego chce, jak się na tym pracuje. Więc ja bym w tej sytuacji w pierwszej kolejności rozważył po prostu budowę nowego motywu. Czyli jak powinien być zakodowany i zaprojektowany ten sklep w oparciu o WooCommerce, żeby móc wykorzystać to, co już mamy, zaimportować łatwo bazę produktów, a zespół żeby mógł też pracować na tym sklepie w taki sposób jak dotychczas. Plus przy okazji rozwiązując jakieś wyzwania, inne problemy, które zapewne wie jakie ma, skoro już na tym pracuje. Więc to jest po prostu najefektywniejsze w tym przypadku.
Bartosz: Okej. Jakbyśmy jeszcze chwilę pociągnęli ten wątek SaaS versus rozwiązanie takie autorskie, w sensie oparte czy to jest WooCommerce, czy Presta, czy cokolwiek. Twoja perspektywa na to, kiedy SaaS mógłby być lepszy, kiedy byłby gorszy?
Piotr: SaaS na pewno jest świetnym rozwiązaniem, jeżeli ktoś nie ma specyficznych oczekiwań, potrzebuje po prostu sklepu do sprzedaży i zaczyna z biznesem. Tak naprawdę można go szybko zaimplementować, nie mamy wysokich kosztów startowych i w zasadzie nie potrzebujemy żadnych wydziwień. Po prostu stawiamy na w pewnym sensie gotowcu, za który płacimy abonamentowo i też nie mamy dużej skali kosztów, bo nie mamy na razie sprzedaży. I dla tego typu potrzeb uważam SaaS sprawdza się bardzo dobrze.
W momencie jak biznes wymaga pewnych właśnie niestandardowych elementów, jakiś może ma też niestandardowy system ERP, którego na przykład SaaS nie ma integracji, czy ma właśnie jakieś swoje specyficzne potrzeby związane z widokiem karty produktu, z całym modelem funkcjonowania tego sklepu tak jak on ma działać, no to tutaj SaaS nie do końca będzie się sprawdzać. Rozwiązania Open Source dają przewagę takiej elastyczności, natomiast naturalnie powodują też wyższe koszty.
Open Source, czyli to są już popularne systemy CMS, które posiadają różnego rodzaju oprogramowanie – wtyczki, motywy, na których pracują firmy takie jak moja. My akurat właśnie specjalizujemy się w WooCommerce, ale oprócz tego mamy jeszcze Prestashop, mamy Magento, z tych popularniejszych Open Source. Tam mamy część gotowych rozwiązań, ale jest dużo większa elastyczność, jeżeli chodzi o pracę na kodzie po prostu. Jest możliwość łatwej, znacznie łatwiejszej implementacji różnych dedykowanych rozwiązań i możemy bardziej dopasowywać technologię do biznesu. I takim założeniem przy prowadzeniu biznesu jest jednak fakt, że to strategia biznesowa dyktuje nam te inne narzędzia i zasoby. Raczej to technologia powinna się dostosowywać do biznesu, a nie biznes do technologii.
W przypadku SaaS, no może się zdarzyć tak, że na pewnym etapie ten biznes musi się dostosować do technologii, bo w pewnym sensie kupujemy coś gotowego, co ma pewne ograniczenia customizacji. Stąd też tak ważny jest ten proces początkowy takiej analizy biznesowej, precyzowania dokładnie tego, czego potrzebuje nasz e-commerce, ale nie tylko w ujęciu samej platformy, ale procesów też, żeby wybrać takie rozwiązanie i stworzyć je, które właśnie zaspokoi te cele biznesowe i potrzeby.
Bartosz: A co rozumiesz pod kątem procesów?
Piotr: No na przykład kwestie integracji, przepływu danych pomiędzy systemem ERP, jeżeli firma też korzysta z magazynu, a samą platformą. Niedawno też miałem okazję właśnie spotkać się z właścicielem i menedżerem jednego e-commerce, gdzie używali bardzo starego, pewnego dedykowanego systemu do takiego omnichannel, czyli zarządzania zamówieniami i łączenia różnych kanałów sprzedaży. I teraz to są też elementy, które mają wpływ na to, jak sama platforma ma funkcjonować, bo w pewnym sensie platforma jest jednym z elementów tego całego systemu i możemy w różny sposób zarządzić całym tym systemem. Możemy korzystać z różnych dedykowanych rozwiązań. Możemy mieć takie narzędzia właśnie jak BaseLinker, które też łączą różne kanały sprzedaży. Możemy korzystać z samego e-commerce i korzystać ze stanów magazynowych w e-commerce, a możemy mieć e-commerce z systemem ERP. Tych konfiguracji jest bardzo dużo i one właśnie wynikają z mądrego przemyślenia tego całego ekosystemu prowadzenia e-commerce jako biznesu.
Bartosz: Okej. A z twojej perspektywy klienci zazwyczaj są świadomi tego wszystkiego?
Piotr: Nie, nie, nie.
Bartosz: No wydawałoby się, że jak ktoś już prowadzi ten e-commerce, to wie czego potrzebuje i czego chce i jak to powinno wyglądać?
Piotr: Rzadko. Trochę jest tak, że ten e-commerce jest budowany właśnie takimi kawałkami, czyli on często zaczyna właśnie od tej platformy, potem dochodzą jakieś dodatkowe inne systemy, integracje. Natomiast brak jest takiego spojrzenia całościowego na te procesy. I myślę, że właśnie taką radą dla czy to dla właścicieli, czy też dla menedżerów e-commerce, zanim podejdą do budowy platformy, jest to, żeby dokładnie zmapowali, określili, jak wygląda ten ich ekosystem. Bo samo powiedzenie, że na przykład używamy systemu ERP Subiekt, to jest bardzo mało. Dlatego że choćby można przyjąć różne sposoby integracji i to po stronie tak naprawdę właściciela biznesu czy też zespołu odpowiadającego za e-commerce jest przekazanie informacji o tym, jak wygląda to ich środowisko.
Tak samo tyczy się to w ogóle pracy na e-commerce. Wykonawca musi wiedzieć dokładnie, w jaki sposób ten e-commerce jest użytkowany. W jaki sposób są tworzone promocje, w jaki sposób są przetwarzane dane dotyczące produktów. Ile jest tych danych? Jakie są kluczowe atrybuty, cechy produktów? Bo pod to będzie dopasowywać rozwiązania. Różnica jest taka, że można korzystać z gotowych rozwiązań i wtedy musimy zweryfikować, czy na pewno nie jest tak, że biznes musi się dopasować do technologii. Tylko, że tutaj technologia po prostu spełnia wymagania tego biznesu. Bo inaczej biznes będzie musiał się dopasować do technologii, czyli spotkamy się z pewnymi ograniczeniami. Ale jeżeli nie chcemy się spotkać z tymi ograniczeniami, wykorzystując jakieś gotowe rozwiązania, no to musimy akceptować fakt, że potrzebujemy dedykowanych rozwiązań i te dedykowane rozwiązania znacznie zwiększają koszty wdrożenia.
Bartosz: Trochę straszysz.
Piotr: Trochę straszę, ale też uświadamiam, bo to nie jest tak, że jesteśmy w stanie po prostu pokupować sobie gotowce do wszystkiego. Oczywiście możemy i na początkowym etapie właśnie SaaS-y są idealnym rozwiązaniem, bo mają jakby są same w sobie takim gotowcem i mają w sobie po prostu już gotowe moduły, gotowy moduł integracji z różnymi ERP-ami. Często to są jakieś nawet rozwiązania do integracji z hurtowniami, nawet takimi dropshippingowymi i to jest fajne na początek. Natomiast w momencie jak mamy pewną już specyfikę produktu, mamy na przykład też sprzedaż offline, która też ma swoją specyfikę – jeżeli nie wyciągniemy tego na etapie analizowania, określania wymagań sklepu i nie pokażemy tego, jak to u nas wygląda, no to potem na etapie integracji możemy mieć problem, bo się okaże, że to na przykład gotowe rozwiązanie, które założyliśmy, że wykorzystamy, po prostu nie będzie spełniać tych potrzeb.
Bartosz: Okej. Jeszcze jest taka kwestia w kontekście właśnie SaaS versus własne platformy i versus jeszcze te starocie, które funkcjonują na rynku. Dość istotne uważam dzisiaj, czyli bezpieczeństwo, bo mamy coraz więcej ataków na e-commerce. Nie tylko, ale na e-commerce zdecydowanie najczęściej. No i gdybyśmy mogli chwilę o tym bezpieczeństwie porozmawiać.
Piotr: Bezpieczeństwo w e-commerce’ach i w platformach to jest ogólnie temat bezpieczeństwa oprogramowania. Jeżeli chodzi powiedzmy o SaaS-y, no to jest to w pewnym sensie dedykowane rozwiązanie stworzone przez jakąś firmę, która dba o to, żeby te luki, które gdzieś tam zostaną wyłapane, po prostu zalepiać i zabezpieczać. I jakby tutaj w obowiązku twórcy oprogramowania jest dbanie o bezpieczeństwo. Więc tutaj po części ten problem odchodzi.
Jeżeli mówimy o systemach Open Source, czyli właśnie WordPress, WooCommerce, Prestashop, Magento, no to mamy również dostawcę oprogramowania, czyli samego WordPressa, WooCommerce’a czy na przykład Presty, Magento, ale mamy też twórców oprogramowania określonych wtyczek, które są na przykład wykorzystywane, czy modułów, czy motywów. I teraz po stronie twórców tego oprogramowania powinno być aktualizowanie go, żeby zabezpieczać się na te pewne luki i wyzwania. Natomiast są pewne rozwiązania, które są po prostu bardziej narażone i często problem włamania wiąże się z niezaktualizowaniem tego oprogramowania na czas.
Czyli jeżeli mamy jednego dostawcę, tak jak w przypadku SaaS-ów, no to on aktualizuje te luki dla wszystkich sklepów. Może to robić stosunkowo szybko i też jego kod jest zamknięty. Tak naprawdę hakerzy, którzy włamują się do sklepów, bardzo często robią to po prostu poprzez analizę tego kodu i szukanie po prostu tych luk. Jeżeli w SaaS-ie nie mamy dostępu do kodu, co wiąże się też z brakiem tej elastyczności, ale równocześnie z brakiem pokazania tego, jak to wygląda od strony wewnętrznej, gdzie ktoś może się włamać, no to tutaj nie mamy tego problemu. Jest dużo mniejsze ryzyko włamania się na SaaS. Jeżeli to byłoby włamanie, to byłoby włamanie raczej na całą platformę już taką globalnie.
W przypadku systemów Open Source trzeba mądrze wybierać oprogramowanie, bo możemy zbudować sobie nasz sklep na gotowym szablonie kupionym za 20 dolarów, stworzonym przez jakąś firmę zagraniczną, która wytworzyła takie oprogramowanie. No i tutaj ona raczej może wypuszczać jakieś zabezpieczenia, no ale trzeba zadbać, że ktoś będzie to aktualizował. Są pewne oprogramowania, które są bardziej podatne. Najczęstsze oprogramowanie, które jest najbardziej podatne, to są te, które są najbardziej popularne i często te najtańsze czy bardziej ogólnodostępne. Więc nigdy nie będę rekomendował budowania platform e-commerce na różnego typu builderach czy też bezpłatnych szablonach, które możemy kupić, bo tam to ryzyko jest największe, dlatego że to są najpowszechniejsze rozwiązania, najłatwiej dostępne, też z otwartością kodu. Bardzo często takie luki są po prostu publikowane na różnych forach hakerskich, tak zwane exploity, czyli to są już nawet gotowe sposoby wejścia i włamania. Więc no tego typu rozwiązania bym odpuścił.
Tak samo opieranie sklepu na jak największej ilości wtyczek jest też takim problemem, bo trzeba dążyć do tego, żeby korzystać z jak najmniejszej ilości dostawców oprogramowania zewnętrznych. No bo to też zwiększa po prostu to ryzyko. Więc rozwiązania Open Source są super, jeżeli nie opieramy tego na dziesiątkach wtyczek i na jakiś powszechnych gotowcach. Czyli wyznajemy zasadę: jak najmniejsza ilość wtyczek. No i najlepiej te główne, bazowe funkcje są po prostu zakodowane na autorskim kodzie, na autorskim motywie. Wtedy to ryzyko jest jak najmniejsze.
Bartosz: Pozostaje mi się zgodzić, tak samo myślę. Nie wiem czy wiesz, kiedy firmy zaczynają dbać o bezpieczeństwo.
Piotr: Wiem. No już po włamaniu najczęściej.
Bartosz: Tak. No i niestety, ale to też mogę powiedzieć trochę na podstawie firm, z którymi my rozmawiamy, bo nasze wdrożenia nie należą do najtańszych, dlatego że po prostu mamy procesy oparte właśnie o analizowanie tych informacji, które się dzieją w e-commerce. No ale też budowanie rozwiązań, które wymagają po prostu większej ilości czasu, bo wymagają też przemyślenia odpowiedniego. Rozwiązania technologiczne, które zajmują więcej czasu w trosce właśnie o aspekty bezpieczeństwa, skalowalności, wydajności, po prostu kosztują więcej. No ale doceniają to ci klienci najczęściej właśnie, którzy już przejechali się na sytuacji związanej z bezpieczeństwem. Są takie czasami pozorne oszczędności na tym bezpieczeństwie, że nie wydamy 1000 zł, ale ryzykujemy, że e-commerce nie będzie przez kilka dni funkcjonował, czyli tracimy potencjalnie dziesiątki czy setki tysięcy złotych plus mamy taką mocną wtopę marketingowo-wizerunkową albo, że wyciągną jakieś dane ze sklepu. No i wtedy w ogóle mamy kaplicę.
Piotr: Tak. No tutaj tych ryzyk jest dużo, bo jedno to są właśnie wyciek danych – już tutaj kwestie RODO czy w ogóle już zaangażowania zewnętrznych instytucji, urzędów. Są też kwestie nawet utraty po prostu tej platformy, bo jeżeli nie mamy robionych backupów, a włamanie nastąpi w przemyślany sposób – jak to najczęściej bywa, bo ci hakerzy to nie są głupki, więc robią to najczęściej tak, że ten kod złośliwy jest wstrzykiwany i on dopiero zaczyna, że tak powiem, działać po jakimś czasie. Czyli my nie znamy dokładnie daty, kiedy nastąpiło wstrzyknięcie tego złośliwego oprogramowania. Więc może się okazać tak, że nawet jeżeli jest ten backup, to ten backup już został nadpisany. Czyli my już w którymś tam backupie mamy tego wirusa. Więc jeżeli ktoś na przykład nie trzyma wersji backupowej takiej pierwotnej, nie ma też mądrze zbudowanego sklepu – i tutaj takim na przykład problemem jest, że page buildery trzymają jakby frontend w bazie danych. Chodzi o to, że jeżeli w bazie danych trzymamy wygląd sklepu, no to później, jeżeli ta baza danych zostanie zainfekowana, no to mamy problem z przywróceniem tego wyglądu takim jaki jest. Więc może się okazać w skrajnej sytuacji, że po prostu nawet stracimy tą naszą platformę, nasz sklep, bo nie będziemy mieli wersji czystej, bez wirusa.
Bartosz: Jasne. Mówiąc o buzzwordach, przypomniało mi się coś takiego. Zdanie czy słowo, które jest modne pod tytułem „Headless”. Nie wiem, czy to jest temat, o którym możemy też chwilę porozmawiać.
Piotr: Jak najbardziej.
Bartosz: To jakbyś wyjaśnił, co to jest.
Piotr: To może tak najłatwiej od samego znaczenia tego słowa „head less”, czyli mamy „głowa mniej”. Oznacza to, że głowa, czyli na przykład front sklepu jest oddzielony od ciała, czyli od backendu i od wnętrza.
Czyli tutaj ten front-end sklepu i backend działają niezależnie i powoduje to sytuację, że możemy mieć sklep, który ma cały ten backoffice, panel zarządzania i to co jest od strony zarządzania produktami, w separacji od tego co jest zewnętrznie. Czyli możemy mieć nawet kilka takich frontów. Możemy łączyć to też z zarządzaniem poprzez inne platformy, inne kanały sprzedaży.
No i jest to pewna metodyka też tworzenia e-commerce, którą raczej dedykuję większym firmom. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na koszty. Headless powoduje, że pracujemy trochę oddzielnie na froncie i backendzie. Jest to po prostu znacznie bardziej kosztowne rozwiązanie i po prostu wiąże się z tym, że e-commerce’y, szczególnie w MŚP, wymagają elastyczności, wymagają wprowadzania różnych zmian dosyć szybkiego. Nie mogą sobie pozwolić też na duże koszty, dlatego że zabierają sobie budżet na marketing. Więc ważne jest, żeby wykorzystywać takie technologie, które nie narzucą bardzo dużych kosztów i pozwolą mieć właśnie budżet na marketing, który pozwoli z kolei skalować biznes. Bo ostatecznie nie jest sztuką wydać na coś pieniądze. Ważne, żeby te pieniądze mogły się zwrócić.
Bartosz: No w tym akurat to Project Up pomaga, żeby to się zwracało. Natomiast faktycznie wyzwaniem jest też to, że jeżeli nie masz odpowiedniej platformy sklepowej, to ciężko skalować ten biznes. Często nas ogranicza sprzedaż. To jest też taka różnica w naszym podejściu pewnie versus większość agencji, że nasza rola nie kończy się tylko na tym, żeby wygenerować ruch, tylko zawsze w procesie onboardingu nowego klienta robimy audyt UX-owy i mówimy jakie rekomendacje mamy, aby ten sklep sprzedawał więcej. Też case z wczoraj – branża ogrodnicza, kwiaty. Generalnie informacja o darmowej wysyłce była na sklepie, ale była tylko w jednym miejscu na stronie głównej w siódmej sekcji. Jakby licząc te sekcje, w siódmej sekcji była informacja, że darmowa wysyłka od tam akurat 100 zł. Czyli nie było tego na karcie produktu, nie było tego w informacji w zakładce pod tytułem „Wysyłka”.
Piotr: Mhm.
Bartosz: No i ja pytam o to klienta. Klient mówi: „No przecież jest”. Mówię: „No gdzie? Ja tu chodzę po tym sklepie od 15 minut, nie widziałem”. „No jest, tutaj na stronie głównej jest”. No i wchodzimy i siódma sekcja, dopiero w jednym miejscu tylko, nie? No i teraz konwersja z tego sklepu będzie zupełnie inna, jak zmienimy taką jedną małą rzecz, czyli damy w jakimś top barze i na karcie produktowej informacje: „darmowa wysyłka od 100 zł”.
Piotr: Tak, zgadza się. I dlatego ja też bardzo zachęcam, jeżeli ktoś pracuje właśnie z agencją, to żeby agencja uczestniczyła też w procesie tworzenia jakby początkowej dokumentacji założeń do samego sklepu i też uczestniczyła szczególnie w procesie właśnie projektowania. Bo właśnie tym początkiem tworzenia platformy, jeżeli jednym z celów jest zwiększenie sprzedaży, to należy zaprojektować w taki sposób ten sklep, żeby on prowadził do zwiększenia sprzedaży.
Tutaj możemy podejść w różny sposób do samej strategii, czyli jak my chcemy ten cel przełożyć na realizację i sklepy mają różne strategie. Ja na przykład spotkałem się – zresztą też kiedyś o tym rozmawialiśmy – z taką strategią, że są pewne produkty, które przyciągają klienta, a są pewne produkty, na których zarabiamy i liczymy na to, że ten klient po prostu doda dodatkowo sobie do koszyka, żeby nie ponosić dodatkowych kosztów na przykład wysyłki, i nie będzie szukać tego ponownie.
Bartosz: No zobacz taki przykład, o którym mówisz. Masz bardzo tanie produkty, nie? Często są takie sklepy, mają produkty po 20, 30, 50 zł, a kliknięcia są drogie. Czyli z punktu widzenia samej matematyki to nie może być… jeżeli klient przyjdzie tylko po jeden produkt, to to się nie może ekonomicznie spiąć. Po prostu nie ma szansy ten sklep przeżyć. I co trzeba zrobić? Trzeba tak zaprojektować platformę, żeby ten Upsell czy Cross-sell był super istotny. Czyli musimy bardzo mocno walczyć o zwiększenie średniej wartości koszyka, bo inaczej się ten biznes ekonomicznie niestety nie zepnie. Jeżeli agencja to rozumie i rozmawia z wykonawcą sklepu takim jak Tamago Software i mówi: „Słuchajcie, wyzwaniem w tym biznesie właśnie jest to, że jest niska wartość koszyka i trzeba to tak zaprojektować, żeby maksymalnie zwiększać ją”, i mamy takie możliwości – to jest zupełnie inna strategia budowy tego e-commerce, niż mamy produkty premium, które są ultra drogie, sprzedajemy je, nie ma tam żadnego LTV. Czyli na przykład bardzo drogie sofy – to jest taki jeden z naszych klientów i tam zupełnie ta strategia budowy e-commerce musi być inna, bo to jest jednorazowy zakup, bardzo drogi. Trzeba ten produkt zupełnie inaczej pokazywać. Raczej nie ma tam żadnego upsellu lub cross-sellu. Nie jest to istotne, przynajmniej biznesowo, nie? I znowu mamy dwa różne podejścia, czyli powinny powstać na końcu dwa różne sklepy. I to wszystko się sprowadza właśnie do tego procesu zakupowego no i do też samej strategii biznesowej.
Piotr: Ja tak samo spotkałem się też z innym przykładem: sklep, który sprzedaje materace. Z założenia, jeżeli klient chce kupić materac, bardzo często chce go przetestować. Więc taki sklep zupełnie inaczej powinien podchodzić do procesu zakupowego, czyli on nie powinien nastawiać się tylko i wyłącznie na próbę sprzedaży przez e-commerce, ale również zachęcać do tego, żeby odwiedzić punkt i po prostu przetestować sobie ten produkt. I bardzo często takie właśnie sklepy po współpracy z agencją marketingową, po stworzeniu nowego sklepu widzą wzrost sprzedaży, ale niekoniecznie przez sam sklep, a na przykład sprzedaży stacjonarnej. Bo wtedy sklep jest jakby takim katalogiem, jest landing page’em, który po prostu sprowadza tego klienta do sprzedaży stacjonarnej.
Bartosz: Tak. Mamy też taki case, zaawansowane produkty. Są to jakieś specjalistyczne panele ścienne. Nie wchodząc tutaj w szczegóły, wzrost sprzedaży w e-commerce jest jakiś, no generalnie jest w miarę okej. Natomiast klient przez to, że to jest produkt specjalistyczny, pozyskuje bardziej leady niż sprzedaje przez e-commerce, bo po prostu ktoś chce zadzwonić, porozmawiać, potrzebuje doradztwa, żeby zamówić. Czyli znowu, całkowita sprzedaż firmy bardzo mocno urosła, ale e-commerce urósł tylko trochę. I to jest okej, nie? To jest inna strategia. I znowu budując ten sklep, mając taką wiedzę, że większość sprzedaży będzie się odbywać przez konsultacje specjalistyczne, to inaczej ten sklep zaprojektujemy niż w sytuacji, kiedy to byłaby sprzedaż stricte internetowa.
Piotr: Dokładnie. No i to jest bardzo ważne, żeby po pierwsze być tego świadomym, no i podejść do realizacji w taki sposób, żeby zaprojektować tą platformę, żeby ona wspierała ten proces, a nie, że mamy tutaj pewien gotowiec i teraz co my tu wsadzimy w te bloki, w te miejsca, żeby to po prostu jakoś się sprzedało. No w drugą stronę. Najpierw co chcemy sprzedać, jak to chcemy sprzedawać, jak ma wyglądać ta platforma, co ona ma zawierać, żeby ten cel realizować.
Bartosz: Jeżeli dobrze pamiętam, to macie w zespole analityka chyba od takich zadań.
Piotr: Tak. I tutaj też tak jak rozmawialiśmy, specjalnie dla słuchaczy podcastu Project Up, tutaj możemy zaoferować taką bezpłatną konsultację z naszym analitykiem. Jeżeli ktoś chciałby stworzyć platformę e-commerce i chciałby to skonsultować, czyli jak przełożyć konkretne cele biznesowe na specyfikację techniczną, no to link do takiej konsultacji tutaj możemy zrobić.
Bartosz: Super, dzięki za to. A opowiedziałbyś więcej? Jak wygląda w praktyce ta konsultacja?
Piotr: W praktyce konsultacja sprowadza się do tego, że najpierw musimy znać cele. Dlaczego ktoś chce i w ogóle rozważa zmianę tego sklepu? Jaka jest przyczyna? Czy to jest nowy sklep, czy to jest nowa wersja istniejącego, jak w ogóle wygląda aktualna sytuacja, czyli czy ten sklep już sprzedaje. Sprawdzamy też jaki to jest system, analizujemy jakie są problemy wynikające potencjalnie z tego obecnego rozwiązania. Na bazie 20-letniego doświadczenia naszego analityka, on po prostu rekomenduje rozwiązania, które najlepiej spełnią te konkretne cele. I to nie jest też tak, że będziemy rekomendować zawsze tylko właśnie WordPress i WooCommerce’a, bo tak jak też wspominałem, są inne rozwiązania na pewnym etapie biznesu. I też nie będę rekomendował WordPressa i e-commerce’a dla firm, które totalnie zaczynają jakby swoją jakąkolwiek sprzedaż i nie mają jakiejś właśnie specyfiki tego biznesu.
Bartosz: Czyli tam lepiej SaaS się sprawdzi.
Piotr: Tam lepiej się sprawdzi SaaS. No bo przede wszystkim zostawimy ten budżet na marketing. Nie będziemy inwestować. To jest trochę tak jak z produkcją wideo. Mamy teraz tutaj nagranie podcastu. No i możemy inwestować dużo w stworzenie tego nagrania. No ale co jeżeli zobaczy ten film tylko pięć osób?
Bartosz: Nie produkujemy treści sami dla siebie.
Piotr: Dokładnie. Więc ważne jest, żeby mieć też ten budżet na dystrybucję, na promocję. No i nie możemy zabijać tego biznesu po prostu tworząc wysokokosztowe materiały bez założenia budżetu na promocję. Więc takie same zdanie mamy tutaj właśnie co do e-commerce. I tak samo, jeżeli ktoś naprawdę potrzebuje dedykowanego rozwiązania i już jest na takim poziomie enterprise’owym, gdzie są pewne właśnie specyfiki biznesowe, no tutaj taka konsultacja 20 czy 30 minutowa nie wystarczy i trzeba wejść głębiej w analizę procesów biznesowych. No i tutaj raczej rozmawiamy o dedykowanych typowo rozwiązaniach. Ewentualnie Magento jeszcze jako system należy rozważyć. No i to są już zupełnie inne koszty i inne podejście, ale dla MŚP no jesteśmy w stanie doradzić, wskazać rozwiązania i jakieś rekomendacje.
Bartosz: Super. To tak, zapraszam słuchaczy właśnie na konsultację do Piotra-Analityka. Jeżeli rozważacie budowę nowego e-commerce’u, zmiany obecnego albo się zastanawiacie, czy warto w ogóle go zmieniać, to na pewno analityk pomoże. Ale dzisiaj żaden podcast nie może się obyć bez rozmowy o AI-u. I tak się zastanawiam, bo nie mam na to nawet teorii, co mi się rzadko zdarza. Czy przy budowie sklepów dzisiaj w ogóle się rozważa jakieś wykorzystanie technologii AI-owych, albo gdzie ją wykorzystujecie? No bo zakładam, że tak się dzieje.
Piotr: Tak. AI no to rzeczywiście jest temat, który dominuje jakby każdy sektor. W e-commerce i w tworzeniu oprogramowania też on oczywiście się znajduje. I tak, są rozwiązania, które stosujemy, jeżeli chodzi o AI i które rekomendujemy. Natomiast no tutaj trzeba też podejść tak do tego racjonalnie, bo z punktu widzenia e-commerce’u gdzie takie realnie rozwiązania najbardziej by się sprawdziły? Gdzie możemy wykorzystać AI, żeby więcej sprzedawać? Na pewno jest to wyszukiwarka i wyszukiwarka jest takim narzędziem, które świetnie się sprawdza, jeżeli chodzi o wykorzystywanie właśnie AI. Na przykład Elastic Search jest takim rozwiązaniem, które też wdrażamy. W odróżnieniu od takich standardowych wyszukiwarek, które gdzieś tam były typowo software’owo, no to wyszukiwarki AI-owe mogą rekomendować różne rozwiązania ze zbliżonych kategorii produktów na bazie nazwy.
Mogą też wyświetlać określone produkty, nawet mimo tego, że ktoś wpisał błędnie daną nazwę, są w stanie to rozróżnić i po prostu usprawniają ten proces zakupowy. Są w stanie lepiej zrozumieć, czego szuka użytkownik i zasugerować mu produkty, które będą mogły potencjalnie spełniać jego oczekiwania. I to jest rozwiązanie, które wdrażamy i sprawdza się dobrze. Ono oczywiście też ma swoje wymagania, no bo na przykład, nie wiem, taki typowy hosting współdzielony już tutaj się nie sprawdzi. Musimy mieć minimum serwer VPS, ale to też nie jest serwer dedykowany. Taki serwer VPS to powiedzmy 2-4 tysiące rocznie, więc to nie są też nie wiadomo jakie koszty.
Oprócz tego dobrze sprawdzają się takie typowe chatboty, bo często użytkownicy, którzy nie mogą znaleźć produktu, nie wpadną na to, że wyszukiwarka może też im tutaj pomóc. To jeszcze gdzie AI jest w e-commerce wykorzystywane, no to jest to bardziej już obszar marketingu i ewentualnie jakiegoś takiego back-office’u e-commerce’owego. Czyli pewne wsparcie w przygotowywaniu opisów produktów, czy samych produktów, kategoryzowanie tych produktów, nadawanie im jakichś cech, atrybutów na poziomie już zarządzania bazą produktów. I tutaj raczej bym szukał bardziej tego największego potencjału. Gdzie po prostu coś, co kiedyś było wykonywane przez człowieka, który poświęcał wiele godzin na to, żeby katalogować odpowiednio bazę produktów, kategoryzować te produkty, uzupełniać jakieś opisy, frazy, dbać o to, żeby ta baza informacji była spójna z oczekiwaniami, z założeniami. No to wymagało dziesiątek godzin, jak nie setek i może jeszcze więcej w niektórych sklepach, więc dużo z tych działań można zautomatyzować.
Jeszcze taki element, gdzie ja widzę wykorzystanie AI w e-commerce, to są ramki rekomendacji. Czyli jeżeli mamy na przykład jakiś upsell, to można wykorzystać silnik AI-owy do tego, żeby pokazywać na poziomie koszyka produkty, które są najbardziej komplementarne. I to często się opiera też o historię zakupową. Czyli na przykład mamy użytkownika, który kupował u nas, nie wiem, karmę dla psów jakąś konkretną, wszedł i teraz kupuje miskę, to zamiast mu pokazywać w koszyku przy okazji jakiegoś tam cross-sellu inne miski albo coś takiego, to można mu pokazać produkty, które kiedyś przeglądał, które kiedyś kupował. Czyli AI może decydować o tym, co w ramkach rekomendacji będzie i dzięki temu zwiększy się szansa właśnie na upsell, cross-sell i zwiększenie wartości koszyka.
Bartosz: To są mechanizmy, które na przykład GetResponse MAX wykorzystuje. Edrone próbował, potem przestał, teraz znowu próbuje. Ale tutaj też widzę fajne wykorzystanie AI, który może na bieżąco analizować tego użytkownika i lepiej dobierać rekomendowane produkty.
Piotr: Tak. No i właśnie ta wyszukiwarka AI-owa, o której też wspominałem, ona tak naprawdę jest też programowalna. To znaczy, że to nie jest tak, że ona po prostu działa, o, bo jest AI, tylko tam projektuje się pewną logikę. Tak jak mamy właśnie modele AI, które po prostu ładujemy informacjami, dajemy im określony model pracy tak jak chcemy, żeby działały, to tak samo działa ta wyszukiwarka. Czyli my możemy na podstawie opracowanego algorytmu i systemu rekomendować użytkownikom te produkty. Czyli możemy pewne priorytety nadawać, możemy uogólniać to tak na zasadzie, żeby prezentować produkty ze zbliżonej kategorii, a może zbliżonego rozmiaru, a może z zbliżonej, nie wiem, nazwy. Tak, tutaj jest to też programowalne i właśnie wiąże się z tym rozumieniem tego, jak nasi klienci kupują, no bo pod to możemy dopasować to rozwiązanie.
Bartosz: Okej. Istnieje taka możliwość, żeby na przykład preferować produkty, na których mamy wyższą marżę?
Piotr: Tak, jak najbardziej.
Bartosz: Okej. Czyli wyszukiwarka staje się takim elementem, który powoduje, że robimy sprzedaż tego, co faktycznie chcemy, a niekoniecznie tego, co użytkownik szuka, nie?
Piotr: Tak, można rekomendować to. Tak samo kolejność produktów, tutaj ma znaczenie kolejność filtrów. Właśnie to jest bardzo ważne, że to ten biznes i to jak kupuje użytkownik powinno być jakby tym celem nadrzędnym, żeby pod to dopasować e-commerce. Bardzo często spotykam się – znaczy ostatnio już coraz mniej, ale z takim bardzo mocnym podejściem na zasadzie: mi się to podoba, sklep ma być ładny, chciałbym, żeby miał takie i takie rzeczy. I ważne w tym podejściu do tworzenia platformy właśnie jest to skupienie się na kliencie, na tym jak on kupuje i po prostu wsparcie tego procesu, ale przy okazji z uwzględnieniem tych naszych celów biznesowych. Czyli właśnie tego, jak chcemy bardziej rekomendować te produkty bardziej marżowe, jak chcemy zachęcić tego klienta, żeby on chętniej je kupował. I tutaj to podejście jest bardzo ważne, bo wtedy realnie jesteśmy w stanie maksymalnie wykorzystać potencjał tego sklepu.
Bartosz: Okej, ale wrzucę taki kamyczek trochę niekoniecznie tobie, ale do branży tej budowy sklepów internetowych czy w ogóle szerzej stron internetowych. No ja nie słyszałem o żadnym projekcie, który by się skończył w terminie i w budżecie.
Piotr: No okej. Tego powodem moim zdaniem największym jest za niskie zaangażowanie i brak świadomości osób decyzyjnych klientów w to, po prostu jak przygotować się do zakupu i wyboru wykonawcy. Nadal ten proces wygląda bardzo mocno tak, że jest robiony pewien konkurs ofert na bazie informacji, które są nieprecyzyjne. Wielu informacji brakuje i w momencie jak klient wybiera takiego wykonawcę, prezentując mu tylko szczątkowe informacje, otrzymując ofertę nieuwzględniającą tak naprawdę tych funkcjonalności, które tak naprawdę potrzebuje i podejścia, którego potrzebuje – to później w trakcie procesu realizacji właśnie powstają te informacje. One się dopiero ujawniają, że coś jest niekompletne, że jakieś oprogramowanie jest niewystarczające, które zostało założone, bo zabrakło jakiejś informacji. I to z kolei skutkuje koniecznością zmiany zakresu tych wszystkich danych wejściowych, które bazują na stworzeniu tej finalnej specyfikacji. No i to powoduje wzrost kosztów i wydłużenie terminów.
Sama też kwestia decyzyjności, bo w momencie jak klient jest już uświadomiony, no to on nagle musi podjąć pewne decyzje, których nie zakładał. Czy chce to zrobić w taki i w taki sposób, czy w inny. I z czym się to wiąże – czy z kosztami teraz, czy z potencjalnymi kosztami w przyszłości. I no niestety nie wkładając odpowiedniego zaangażowania w ten początkowy etap definiowania wymagań, no po prostu narażamy się na potencjalnie takie ryzyka i dlatego bardzo ważne jest, żeby przyjść już z tym kompletem informacji swoich już wewnętrznych, które wiążą się z tym naszym całym ekosystemem e-commerce’owym. Czyli z jakim tutaj systemem ERP jesteśmy, w jakim ERP-ie trzymamy bazę produktów, z jakich rozwiązań korzystamy zewnętrznych, jak wygląda cały dzisiaj proces sprzedaży, jakie mamy integracje. Może na przykład warto udostępnić też ten sklep w wersji testowej na roboczym serwerze, tak żeby ktoś mógł też to zweryfikować, co tam jest tak naprawdę. Oczywiście po podpisaniu NDA można udostępnić takiemu wykonawcy i wskazać co nie działa, co działa dobrze. Często nie wiemy jak działa ta integracja, czy ona działa jednokierunkowo, dwukierunkowo, jakie informacje są przekazywane, ile tych informacji jest przekazywanych.
Bartosz: Dokładnie tak. No i w momencie jak już ten klient nawiąże współpracę po prostu na poziomie konkursu ofert – kto dał często taniej za ten sam zakres – no to później zdaję sobie sprawę, że ten wykonawca nie uwzględnił tego, tego, tego, że ten proces w ogóle nie obejmuje tego, tego, tego i w zasadzie to na przykład całą dokumentację musi przygotować klient. Tutaj agencja czy software house, który to wdraża, po prostu oczekuje zakresu precyzyjnego wszystkiego na tacy od klienta, a klient sam nie jest świadom jak to powinno wyglądać, co to powinno zawierać. No i dostarczy coś, co jest niekompletne, otrzyma potem też co jest niekompletne. No i ten projekt może nigdy nie być wypuszczony. Więc najbardziej tutaj specyfikacja wymagań jest kluczowa.
Piotr: Ja widziałem taki case w swoim życiu, kiedy w wymaganiach do budowy sklepu było: możliwość dodawania opinii przez użytkowników. No wydaje się dosyć prosta funkcjonalność, tak po zakupie, nie?
Bartosz: Tak. Funkcjonalność, którą można zrealizować też za pomocą jakiejś wtyczki.
Piotr: I teraz co klient rozumiał pod tym pojęciem? To, że będzie możliwość dodawania opinii, ale będzie też możliwość dodawania zdjęć i dodawania wideo. I w zależności od tego, czy dodasz opinię tekstową, zdjęcie, czy wideo, klient otrzyma jakieś punkty, które będą go uprawniały do rabatów, czyli robi się z tego program lojalnościowy na kolejne zakupy. Ale to było w briefie opisane jako „możliwość dodawania opinii”.
Bartosz: No właśnie, nie? I teraz nie dopytując, nie robiąc takiej pogłębionej analizy, no to ktoś wycenia na zasadzie: okej, zainstaluję wtyczkę, która umożliwi w WooCommerce dodawanie opinii. End of Story.
Piotr: Tak.
Bartosz: I teraz czy to jest wina wykonawcy, czy to, że nie dopytał, czy to jest wina klienta, że źle opisał, w sensie niedokładnie?
Piotr: Niestety powiem coś przykrego. Klienci dyktują rynek, a rynek po prostu wygląda w określony sposób i wykonawcy chcąc realizować projekty muszą się do tego rynku dopasować. Więc no patrzę na to tak, że rozumiem to, że różne firmy ofertują w taki sposób, że często nie precyzują pewnych informacji. My na przykład w naszym procesie bardzo dużo się angażujemy, żeby zweryfikować, dokładnie zebrać dane, ale zdarza się tak, że po prostu dostajemy już informację: „no niestety już nie dostarczymy tej informacji, bo wybraliśmy inną firmę”. No i nawet nie mieliśmy okazji złożyć tej oferty, bo po prostu dosłaliśmy czy to listę pytań, czy chcieliśmy zaproponować takie spotkanie, nawet bezpłatne właśnie z analitykiem, żeby pewne rzeczy doprecyzować, no bo po prostu ktoś inny złożył ofertę.
Bartosz: Cóż szkodzi obiecać? Nie wiem, czy znasz taką metodę wyceny projektów, która się nazywa metodą „Windfingera”?
Piotr: Znam.
Bartosz: Ja może zaprezentuję naszym widzom. „To ile będzie kosztował ten sklep? 100 000”.
Piotr: Tak. I często ta wycena w ten sposób wygląda.
Bartosz: Albo ktoś jest na głodzie, albo nie ma procesu pod to. I znam takie software house’y, takie budujące sklepy i strony, które mają 80% projektów pod wodą, ale 20% projektów hiper-rentownych i dzięki temu w ogóle funkcjonują, nie? Natomiast ja bym tak nie umiał żyć, że 80% moich projektów nawet nie spina się na koszty, nie?
Piotr: Tak. No to jest niestety problem branżowy. My trochę podchodzimy do tego tak, że jakby wiedząc, że nie zawsze… znaczy dostosowujemy się trochę do sytuacji rynkowej. Tylko z naszej perspektywy jakby nawiązanie relacji z klientem w postaci wdrożenia sklepu to jest nastawienie się na współpracę długoterminową. Więc jeżeli nawet można powiedzieć nie zrealizujemy w pełni celów marżowych na poziomie projektu, no to zakładamy, że będziemy współpracować z tym klientem, bo dowieziemy dobrze sklep, sklep będzie sprzedawać – jeżeli też tutaj agencja zrobi dobrą robotę – no i później będziemy współpracować dalej. Więc będzie rozwijać tę platformę e-commerce’ową po prostu, tak? Nowe funkcjonalności.
Bartosz: I dokładnie.
Piotr: Więc to też nie jest tak, że zakładamy, że zawsze na każdym wdrożeniu musimy zarobić marżę X. Ale oczywiście ważne jest, żeby po pierwsze no nie dokładać do projektu. Firma musi być stabilna, musi być rentowna. No i też nie warto wprowadzać klientów… Tak, to jest akurat moja też taka perspektywa, ale związana po prostu ze strategią firmy, którą realizuję. Że po prostu no nie chcą się zaangażować w ten proces, a później no będą w procesie realizacji roszczeniowi, przerzucać winę na firmę, która, że tak powiem, nie powiedziała im wszystkiego, jak to powinno wyglądać, tak, wcześniej. Tak więc no to jest bardzo ważne, że trochę też sami decydujemy, jakich klientów wprowadzamy na projekty. Dlatego z mojego punktu widzenia ważne było, żeby nie realizować dużej skali projektów, zadbać o bieżących klientów i o ich wsparcie, a po prostu realizować te projekty, które mają potencjał rozwojowy. I po drugiej stronie mamy też klienta, który chce współpracować długoterminowo i szanuje swojego partnera.
Bartosz: Tak, jest taki popularny mem ostatnio a propos właśnie wycen realizacji projektów. „Czy jest tanio? Jest tanio. Czy jest dobrze? Jest tanio”.
Piotr: No tak.
Bartosz: Dobra. No i myślę, że możemy tym zakończyć. Bardzo ci dziękuję za tą merytoryczną rozmowę. Chyba, że jest coś, co chciałbyś dodać jeszcze na koniec. Czegoś, czego nie poruszyliśmy, a warto byłoby z tej perspektywy budowy e-commerce’u powiedzieć.
Piotr: Myślę, że tylko tak na koniec dodam, że rekomenduję każdemu, kto planuje realizować jakikolwiek serwis internetowy czy oprogramowanie, żeby właśnie odrobić tą pracę domową. Bo to, co na początku poświęcicie, jeżeli chodzi o czas zaangażowany, przemyślenie tego, skonsultowanie, wybranie wykonawcy, sprawdzenie go też pod kątem jego doświadczenia – to będzie później wprost proporcjonalne do tempa pracy i ewentualnego czasu właśnie na wdrożenie. Że jeżeli mniej czasu poświęcicie na początku, to potem w trakcie projektu ten czas się wydłuży, problemy się pojawią i będzie dużo więcej wyzwań. Więc warto się dobrze przygotować, dobrze wszystko zaplanować i mieć na to konkretny plan.
Bartosz: Jakoś mnie się dzisiaj powiedzonka trzymają. To podobno Abraham Lincoln powiedział, że gdyby miał osiem godzin na ścięcie drzewa, to przez siedem by ostrzył siekierę.
Piotr: Super. No i to jest trochę o tym.
Bartosz: Dzięki raz jeszcze Piotr.
Piotr: Dziękuję.
Bartosz: Gdybyście mieli jakieś pytania do Piotra, to najłatwiej pewnie znaleźć ciebie na LinkedInie. Śmiało pewnie i tam was zaprosimy czy do komentarzy w tym filmie. Piotr chętnie podzieli się swoją wiedzą. Dzięki.
Piotr: Dziękuję.
Bartosz: Dzięki. Cześć.










