High fashion bez dnia zdjęciowego i psy prowadzące podcast. Jak wykorzystać wideo AI, żeby sprzedawało, a nie tylko wyglądało? | Bartosz Manicki
[Meta title: Wideo AI w reklamach e-commerce – jak generować materiały, które sprzedają | ProjectUP] [Meta description: Bartek Manicki pokazuje trzy realizacje wideo AI z wynikami: high fashion bez planu zdjęciowego, reklama, która konwertowała lepiej niż UGC, i granica między prawdziwym a wygenerowanym. Plusy, minusy i proces krok po kroku.]
Poniżej znajdziesz skondensowany zapis materiału wideo, w którym Bartek Manicki, właściciel agencji ProjectUP, pokazuje, jak wykorzystać generowanie wideo przez sztuczną inteligencję, żeby osiągać lepsze wyniki sprzedażowe – i obala przy tym kilka mitów w obie strony. To obowiązkowa lektura dla każdego właściciela e-commerce i marketera, który zastanawia się, kiedy AI wystarczy, a kiedy trzeba klasycznie nagrywać.
Nie będzie tu ani „AI to przyszłość, rzućcie wszystko”, ani „AI to śmieć”. Jak zwykle prawda leży pośrodku – i przez to jest dużo ciekawsza. Znajdziesz za to trzy realizacje zespołu ProjectUP z konkretnymi liczbami, w tym reklamę, która konwertowała lepiej niż materiał nagrany z prawdziwym człowiekiem.
Z tego materiału dowiesz się o:
- Tempie zmian jako ryzyku biznesowym: czego uczy historia Sory od OpenAI i dlaczego budowanie procesu wokół jednego narzędzia może rozwalić Twój marketing jednym komunikatem prasowym.
- Czterech policzalnych plusach wideo AI: od kosztów i testowania wariantów, przez lokalizację językową, po automatyzację całego procesu kreatywnego.
- Czterech ryzykach, o których mówi się rzadziej: efekcie „widać, że AI”, zalewie AI slopu, pułapkach prawnych i tym, dlaczego samo posiadanie wideo przestało być przewagą.
- Realizacji dla marki modowej Lavmag: jak powstał efekt high fashion bez ani jednego dnia zdjęciowego – narzędzie po narzędziu, z godzinami i kosztami.
- Kampanii Vegano: dlaczego dobrze zrobione wideo AI potrafi konwertować lepiej niż rzeczywisty materiał z człowiekiem.
- Reklamie Super Dogs: jak cienka zrobiła się granica między prawdziwym a wygenerowanym – i ile godzin zajmuje taki materiał razem z montażem.

Bartosz Manicki
Ekspert Strategii Marketingowej
Tempo zmian to nie ciekawostka. To główne ryzyko biznesowe
Żeby zrozumieć, gdzie jesteśmy, trzeba zobaczyć, jak szybko ta branża się zmienia. Sora od OpenAI była symbolem rewolucji: realistyczna fizyka, dźwięk, aplikacja w stylu TikToka, nawet licencja z Disneyem na pokazywanie postaci. A potem OpenAI ogłosiło, że to wszystko zamyka – aplikacja przestała działać w kwietniu, a API ma zniknąć we wrześniu, bez konkretnego powodu w komunikacie. Mówi się o kosztach mocy obliczeniowej i zwrocie w stronę produktów dla firm.
Wniosek dla marketera jest brutalny: jeżeli budujesz cały proces wokół jednego narzędzia, może cię pokonać jeden komunikat prasowy.
Druga rzecz to wojna modeli. Na miejsce Sory nie wszedł jeden następca – weszło ich pięciu. Google Veo 3 z natywnym dźwiękiem i 4K, Kling 3.0 z trybem wieloujęciowym i lipsynkiem w kilku językach, Runway Gen-4 dla precyzyjnej kontroli kadru, Seedance i Pika do treści społecznościowych. Do tego osobna kategoria narzędzi do awatarów, jak HeyGen czy Synthesia – do gadających głów i tłumaczeń.
Żaden z tych modeli nie jest najlepszy we wszystkim. Każdy jest dobry w czymś innym. I to jest pierwsza realna zmiana: nie inwestuj w narzędzie – inwestuj w umiejętność dobierania narzędzia do zadania. Narzędzia będą się zmieniać co kwartał. Umiejętność ich wykorzystania zostaje z Tobą na zawsze.
Cztery plusy, które są realne i policzalne
Tempo i koszt. To, co kiedyś wymagało całego dnia zdjęciowego, ekipy, świateł i dźwiękowca – i kosztowało grube tysiące złotych za kilka b-rolli – dziś jest kwestią kilkudziesięciu minut. Treści wypełniające, przebitki, tła, ilustracje konceptu, proste animacje: to wszystko AI generuje zupełnie wystarczająco dobrze. Przykład z praktyki: klient ProjectUP produkujący kotły przemysłowe dla B2B nie ma najnowocześniejszego zakładu na świecie. Wykorzystanie AI do wygenerowania przebitek z procesu produkcji, wplecionych w prawdziwe wideo, wyszło doskonale – i przekłada się na wyniki.
Warianty do testów – dla performance najważniejszy punkt. Kiedyś kręciło się jedną reklamę tygodniami, za dziesiątki tysięcy złotych, i trzeba było się modlić, żeby zadziałała. Dziś można wygenerować 10 wersji hooka, puścić je na małym budżecie i sprawdzić, które faktycznie przynoszą sprzedaż. AI drastycznie obniżyło koszt testowania kreacji, a w reklamie wygrywa nie ten z najlepszym przeczuciem, tylko ten, kto najwięcej przetestował.
Lokalizacja wideo. Awatar mówiący tym samym skryptem w pięciu językach, z poprawnym ruchem ust, to dla firm wchodzących na nowe rynki ogromna oszczędność. Jeden materiał, wiele wersji językowych, zero nagrywania pięciu osobnych wideo. Tak działa profil TikTok marki Sweetmania, klienta ProjectUP: jedna wersja wideo UGC na rynek polski, a potem te same materiały po hiszpańsku, węgiersku i niemiecku.
Automatyzacja całego procesu. ProjectUP testuje już system, w którym AI weryfikuje, czy kreacje reklamowe działają, wyciąga najlepsze wideo marki i konkurencji, i na tej podstawie automatycznie generuje nowe materiały kreatywne. Kluczowe jest podejście human in the loop: sztuczna inteligencja sprawdza, które treści wymienić i co trenduje w branży, przygotowuje wideo i grafiki – a specjalista po weryfikacji albo je dopromptowuje, albo wdraża na konto reklamowe. Taka automatyzacja pozwala wyprzedzić konkurencję, która będzie robić to ręcznie przez kolejnych 10 lat.
Druga strona medalu: na co uważać
Widać, że to AI – i to potrafi obniżyć konwersję. Mimo coraz lepszych modeli wygenerowane treści wciąż da się rozpoznać, a to nie buduje zaufania do marki. Rozwiązanie? Robić content, który nie udaje. Świetny przykład to reklama karmy Dr Malou: dwa psy prowadzą podcast i rozmawiają o tym, jaka ta karma jest wspaniała. Nikt nie ma pretensji, że to sztuczna inteligencja – bo każdy rozumie, że psy nie gadają. Jest to wesołe, kreatywne i właśnie tak trzeba to wykorzystywać: nie zastępujemy rzeczywistości po cichu – albo pokazujemy, że to AI, albo robimy to na tak wysokim poziomie, że widz ma uzasadnioną wątpliwość.
AI slop, czyli zalew generycznych treści. Z analiz wynika, że blisko jedna piąta materiałów pokazywanych użytkownikom na YouTube to sztuczny content zbierający dziesiątki miliardów wyświetleń. W marketingu rywalizujemy o czas i uwagę widza – słabe treści AI nie tylko zabierają tę uwagę, ale zniechęcają widza do platform, na których są nasze reklamy. Z tym minusem niewiele da się zrobić poza jednym: nie dokładać się do niego.
Aspekty prawne. Modele potrafią wykorzystać treści chronione prawem autorskim – znane postaci, charakterystyczną kreskę, cudze motywy. Hobbystycznie film z Jamesem Bondem, który zamiast do Astona wsiada do innego auta, pewnie przejdzie. Ale jeśli dealer samochodowy użyje tej samej postaci w reklamie swojej firmy – ma przechlapane, bo duże korporacje medialne mają dobrych prawników i wiedzą, jak to wykorzystać. Materiał, który wygląda świetnie, może mieć niejasny status prawny – a dla marki to realne ryzyko finansowe.
Samo wideo przestało wyróżniać. Skoro każdy może wygenerować wideo w minutę, sam fakt, że je masz, nie jest już przewagą. Kilka lat temu robienie wideo mocno różnicowało agencję na tle rynku – dziś robi je coraz więcej firm, a za chwilę dobre wideo AI będzie mógł zrobić każdy. Przewaga nie leży w tym, że masz content wideo. Leży w doświadczeniu, unikalnej wiedzy i ciekawym punkcie widzenia – bo tego żaden model nie wygeneruje za Ciebie.
W świecie, gdzie syntetycznych treści przybywa masowo z godziny na godzinę, najcenniejszym zasobem marketingu przestaje być produkcja, a staje się nim człowiek: specjalista, który umie wykorzystać AI, ma unikalny pomysł i dzięki temu osiąga lepsze wyniki. Narzędzia mają już wszyscy. Content może wyprodukować każdy. Ekspertyzę, podejście i pomysł – nie wszyscy.
Realizacja 1: Lavmag – high fashion bez ani jednego dnia zdjęciowego
Lavmag to marka modowa działająca w modelu outletowym: końcówki kolekcji znanych marek w bardzo atrakcyjnych cenach. Towar rotuje błyskawicznie – pojawia się i znika po dwóch, trzech dniach. Klasyczna produkcja wideo z takim asortymentem mijałaby się z celem: byłaby droga, powolna i promowałaby produkty, których za chwilę nie będzie.
Cel: efekt jak z sesji high fashion – studyjnie, z naturalnym ruchem, drogo. Jak to powstało:
- Start od wygenerowania klatki startowej i końcowej każdego ujęcia – metodą prób i błędów, aż kadry się zgadzały.
- Postać modelki zbudowana w Nano Banana: z jednego zdjęcia generowanych jest wiele różnych ujęć tej samej osoby.
- Główne wideo powstało w Kling (tryb multi-shot) na bazie klatek bazowych, ze wsparciem aplikacji z platformy Higgsfield – zależnie od potrzeby.
- Do tego narzędzia typu stylist, face swap i dynamiczna zmiana ubrań – kluczowa przy outlecie, gdzie asortyment na modelce trzeba podmieniać co kilka dni.
Gdzie w tym wszystkim był człowiek? Wszystko zaczęło się od ludzkiej wizji – Ola, która realizowała ten materiał, wiedziała dokładnie, jak każda scena ma się zaczynać i kończyć. Najtrudniejsze było konsekwentne utrzymanie tej samej postaci między ujęciami oraz wymuszenie na AI naturalnego ruchu człowieka i konkretnego ruchu kamery – to wychodzi dopiero, gdy w promptach używa się profesjonalnej terminologii filmowej. Materiał celowo jest bardzo dynamiczny: trzysekundowe fragmenty, które trzeba było precyzyjnie zmontować tak, żeby wyglądały jak jedno wideo, a nie poklatkowa animacja.
Liczby: przygotowanie tak zaawansowanego materiału od zera do finalnej reklamy to około 45 godzin – versus plan zdjęciowy z modelką i ekipą. Najbardziej rozbudowane produkcje wideo AI w ProjectUP zajmują około 15 godzin. Przy standardzie agencyjnym 150-200 zł za godzinę łatwo policzyć: najdroższy, najlepszy materiał AI kosztował około połowy tego, co jedno proste wideo z planem zdjęciowym. A każde kolejne jest tańsze, bo fundament – postać, styl, proces – jest już zbudowany.
Realizacja 2: Vegano – nie ładne obrazki, tylko sprzedaż
Marka ogrodnicza Vegano promowała środek na szkodniki – dobroczynka Swirskiego, który przez cały sezon pilnuje upraw. Film to połączenie ujęć stockowych, animacji i produktów klienta.
Wyzwanie, które najlepiej pokazuje, gdzie AI nadal kuleje: napisy na opakowaniach. Trzeba było odwzorować je jeden do jednego, a AI z natury lubi coś przekręcić – gubi wyrazy, zmienia teksty. Pilnowanie zgodności było kluczowe, bo bez tej kontroli reklama wprowadzałaby klienta w błąd. I tu znowu rola człowieka: dobierał ujęcia, weryfikował, łączył stock z materiałem wygenerowanym. Samo AI by tego nie dowiozło.
Wynik kampanii na Meta: zdecydowanie powyżej oczekiwań. W tej samej kampanii działał też content UGC – i okazało się, że dobrze zrobione wideo AI potrafi konwertować lepiej niż rzeczywisty materiał z człowiekiem. Pełne case study z parametrami kampanii znajdziesz na projectup.pl.
Realizacja 3: Super Dogs – granica prawie zniknęła
Reklama smaczków dla psów: pies zaliczający kąpiel, człowiek, przekomarzanie o przysmaki. Pies w tej reklamie jest ze stocka. Człowiek – całkowicie wygenerowany. Lektor to nie osoba przed mikrofonem, tylko głos z ElevenLabs. I znowu wróciło dokładnie to samo wyzwanie co przy Vegano: napisy i opakowanie jeden do jednego z realnym produktem.
Całość materiału, razem z montażem, to około 5 godzin pracy.
Trzy realizacje, jedna prawda
Lavmag pokazał, że AI tnie koszt i czas – high fashion bez ani jednego dnia zdjęciowego. Vegano pokazało, że to nie zabawka, tylko realna sprzedaż, a nie tylko wyświetlenia. Super Dogs – że granica między prawdziwym a wygenerowanym prawie już zniknęła.
W każdej z nich powtarza się ten sam schemat: AI zrobiło szybko ciężką, kosztowną część roboty, a o tym, czy materiał się nadaje, zdecydował człowiek. Czy ruch jest naturalny, czy warstwy się trzymają, czy napisy na opakowaniu zgadzają się z prawdziwym produktem.
To nie jest kwestia „AI albo agencja”. To kwestia agencji, która wie, gdzie AI pomaga – i czego pilnować, żeby nie zaszkodziło Twojej marce.
Wersja do czytania
🎙️ Transkrypcja odcinka: Czy wideo AI naprawdę sprzedaje? Jak generować reklamy bez planu zdjęciowego | Bartek Manicki
RozwińPoniżej znajdziesz pełny zapis (transkrypcję) materiału wideo, w którym Bartek Manicki, CEO ProjectUP, rozkłada na czynniki pierwsze wykorzystanie sztucznej inteligencji w produkcji wideo reklamowego. To obowiązkowa lektura dla każdego właściciela e-commerce i marketera, który zastanawia się, czy generowane wideo to realne narzędzie sprzedażowe, czy kolejna przereklamowana zabawka – i szuka sposobu na tańszą produkcję kreacji bez utraty wyników.
W tym materiale obalamy mity po obu stronach barykady – zarówno hurraoptymistyczne „AI zastąpi wszystko”, jak i wygodne „to się nie nadaje do poważnego marketingu” – i pokazujemy od kuchni, jak wygląda produkcja materiałów, które realnie sprzedają: z narzędziami, godzinami pracy i wynikami kampanii na stole. W tym reklamą, która konwertowała lepiej niż materiał nagrany z prawdziwym człowiekiem.
W tej transkrypcji przeczytasz o:
- Ryzyku platformowym i wojnie modeli (lekcja Sory): Dlaczego budowanie całego procesu produkcji wokół jednego narzędzia to tykająca bomba, którą może odpalić jeden komunikat prasowy – i czemu prawdziwą kompetencją jest dziś dobieranie modelu do zadania, a nie znajomość jednego.
- Ekonomii testowania kreacji: Jak AI ścięło koszt weryfikacji pomysłów reklamowych, dlaczego 10 wersji hooka na małym budżecie bije jedną „dopracowaną” reklamę i co to zmienia w zyskownym skalowaniu kampanii performance.
- Pułapkach, które kosztują konwersję i pieniądze: Czym jest AI slop zalewający YouTube, kiedy efekt „widać, że wygenerowane” niszczy zaufanie do marki i co grozi za wykorzystanie w reklamie znanych postaci chronionych prawem autorskim.
- Produkcji high fashion od kuchni (case Lavmag): Jak bez ani jednego dnia zdjęciowego powstało studyjne wideo modowe – od spójnej postaci z Nano Banana, przez klatki bazowe i Kling, po montaż trzysekundowych ujęć – i dlaczego finalnie kosztowało połowę klasycznej produkcji.
- Twardych wynikach i roli człowieka (case Vegano i Super Dogs): Dlaczego dobrze zrobione wideo AI konwertowało lepiej niż materiał UGC z prawdziwym człowiekiem, gdzie dziś przebiega granica między prawdziwym a wygenerowanym – i czego AI wciąż nie dowiezie bez specjalisty (human in the loop).
Bartek: Dzisiaj chciałem z wami porozmawiać o tym, jak można wykorzystać sztuczną inteligencję – w szczególności wideo, czyli generowanie wideo przez AI – do tego, żeby osiągać lepsze wyniki. Obalić trochę mitów, powiedzieć wam, jak to robić z głową, tak żeby finalnie przekładało się to na sprzedaż. Zobaczycie również kilka naszych realizacji, z których – nie ukrywam – jestem dumny.
Cześć, ja nazywam się Bartek Manicki. Jestem właścicielem agencji marketingowej ProjectUP, w której skupiamy się na generowaniu przewidywalnych przychodów, głównie dla e-commerce, ale nie tylko. Prowadzę agencję, w której dużo czasu i pieniędzy inwestujemy w rozwój kompetencji związanych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, w szczególności w generowaniu wideo. Nie będę wam mówił, że AI to przyszłość i rzućcie wszystko, ani w drugą stronę – że AI jest nic niewarte. Jak zwykle prawda jest pośrodku i przez to jest dużo ciekawsza. Po obejrzeniu tego materiału będziecie mogli sami ocenić, kiedy zastosować AI, a kiedy trzeba klasycznie nagrywać – i jak to wszystko przekłada się na wyniki sprzedaży.
Tempo zmian to nie ciekawostka. To główne ryzyko biznesowe
Zacznę od czegoś, co zaskoczyło nawet nas. Żeby zrozumieć, gdzie jesteśmy, trzeba zobaczyć, jak szybko ta branża się zmienia, bo tempo zmian to nie ciekawostka – to główne ryzyko biznesowe. Sora od OpenAI była symbolem tej rewolucji. Realistyczna fizyka, dźwięk, aplikacja w stylu TikToka, nawet licencja z Disneyem na pokazywanie postaci. A potem OpenAI ogłosiło, że to wszystko zamyka. Aplikacja przestała działać w kwietniu, a API ma zniknąć we wrześniu – bez konkretnego powodu w komunikacie. Mówi się o kosztach mocy obliczeniowej i zwrocie w stronę produktów dla firm. Wniosek dla marketera jest dosyć brutalny: jeżeli budujesz cały proces wokół jednego narzędzia, jednego modelu, to może cię pokonać jeden komunikat prasowy o tym, że zostanie wyłączone – i rozwalić ci cały proces.
Inną rzeczą jest wojna modeli, bo na miejsce Sory nie wszedł jeden następca – weszło ich pięciu. Google Veo 3 z natywnym dźwiękiem i 4K, Kling 3.0 z trybem wieloujęciowym i lipsynkiem w kilku językach, Runway Gen-4 dla precyzyjnej kontroli kadru, Seedance i Pika do treści społecznościowych. Do tego osobna kategoria narzędzi do generowania awatarów – takich jak HeyGen czy Synthesia – do gadających głów i tłumaczeń. I teraz: żaden z tych modeli nie jest najlepszy we wszystkim. Każdy jest dobry w czymś innym. To jest pierwsza realna zmiana. Nie ma już jednego narzędzia – trzeba umieć wykorzystywać wiele narzędzi w zależności od potrzeby i celu, który macie do zrealizowania. Więc jeszcze raz, pierwsza prawda o tej branży brzmi: nie inwestuj w narzędzie, inwestuj w umiejętność dobierania narzędzia do zadania. Narzędzia będą się zmieniać co kwartał, natomiast umiejętność ich odpowiedniego wykorzystania i wybrania ich zalet pozostanie z wami na zawsze.
Dlaczego realnie warto: plusy, które są policzalne
Wystarczy straszenia. Przejdźmy do tego, dlaczego realnie warto wykorzystywać wideo AI, bo te plusy są realne i policzalne.
Zacznijmy od najbardziej oczywistego: tempo i koszt. To, co kiedyś wymagało całego dnia zdjęciowego, ekipy, świateł, dźwiękowca i kosztowało grube tysiące złotych – po to, żeby wyprodukować kilka b-rolli albo krótkie filmiki – dzisiaj jest kwestią kilkudziesięciu minut. Treści wypełniające wideo, przebitki, tła, ilustracje konceptu, proste animacje: to wszystko świetnie można wygenerować za pomocą sztucznej inteligencji. Jest to zupełnie wystarczające i dosyć łatwe. Zamiast wynajmować całe studio, żeby pokazać jakąś wizualizację, możemy to zrobić za pomocą AI. I tutaj jeden przykład: jeden z naszych klientów, firma produkująca kotły przemysłowe dla B2B, nie ma najnowocześniejszego zakładu na świecie. Robią bardzo dobrą robotę, ale zakład mają troszkę starszy. Wykorzystanie sztucznej inteligencji do tego, żeby zrobiła przebitki z procesu produkcji do prawdziwego wideo, wyszło doskonale – i dzięki temu osiągają bardzo fajne wyniki.
Drugi plus, trochę mniej oczywisty, ale dla performance najważniejszy: możliwość przygotowywania wariantów. Kiedyś wyglądało to tak, że kręciło się jedną reklamę. Trwało to tygodnie, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych i musieliśmy się modlić, żeby ta reklama zadziałała. Dzisiaj możemy bardzo łatwo wygenerować 10 wersji hooka, puścić je na małym budżecie, zweryfikować, które działają najlepiej, i potem wykorzystywać w reklamach to, co faktycznie przynosi sprzedaż. AI znacząco obniżyło koszty testowania kreacji, a w reklamie wygrywa nie ten z najlepszym przeczuciem, tylko ten, kto najwięcej przetestował. Później pokażę wam przykłady – między innymi markę Vegano, która dzięki takiemu podejściu osiągała naprawdę bardzo dobre wyniki.
Trzeci przykład, który bardzo lubię, to lokalizacja wideo, czyli zmiana języka na inny kraj. Awatar mówiący tym samym skryptem w pięciu językach, z poprawnym ruchem ust, to dla firm wchodzących na nowe rynki ogromna oszczędność. Jeden materiał, wiele wersji językowych – bez konieczności nagrywania pięciu osobnych wideo. Polecam wam profil na TikToku naszego klienta, marki Sweetmania. Dla nich przygotowujemy wiele wideo UGC w wersji na rynek polski, a później te same materiały robimy po hiszpańsku, węgiersku, niemiecku i w jeszcze kilku innych językach. Działa super – mega polecam sprawdzenie tego profilu.
I to, co wydarzy się w najbliższej przyszłości, a już dziś jest ogromną zaletą AI: możliwość automatyzacji całego procesu. Już to testujemy – a myślę, że do końca roku wdrożymy – system, w którym sztuczna inteligencja weryfikuje, czy kreacje reklamowe działają dobrze, wyciąga najlepsze wideo naszej marki, ale też konkurencji, i na tej podstawie z automatu generuje nowe materiały kreatywne. Cały proces zostaje zautomatyzowany. Jestem fanem podejścia human in the loop – czyli że jest człowiek, który to weryfikuje. Natomiast samo przygotowanie treści możemy automatyzować. Sztuczna inteligencja sprawdza, które treści trzeba wymienić i co trenduje w naszej branży, przygotowuje materiały wideo oraz grafiki – a specjalista po weryfikacji albo je dopromptowuje, żeby poprawić, albo wdraża na konto reklamowe. Ta automatyzacja powoduje, że możemy wyprzedzić konkurencję, która będzie robić to ręcznie jeszcze przez kolejnych 10 lat.
Druga strona medalu: na co uważać, korzystając z wideo AI
Okej, ale każdy kij ma dwa końce. Teraz druga strona medalu, czyli na co uważać, korzystając z wideo AI.
Po pierwsze: pomimo coraz lepszych modeli i narzędzi niestety dalej widać, że coś jest wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Już coraz mniej, ale jednak – jeżeli się do tego nie przyłożymy, to to widać. A to potrafi obniżyć konwersję i niezbyt buduje zaufanie do marki. Jakie jest na to rozwiązanie? Robić content, który nie udaje, że nie jest AI. I tu mam dla was świetny przykład. Mamy klienta, który sprzedaje karmę dla psów – wyjątkową karmę, ale o tym innym razem. Zrobiliśmy tam reklamę, w której dwa psy prowadzą podcast i rozmawiają o tym, jaka to jest wspaniała karma.
[Fragment reklamy Dr Malou – dialog dwóch psów:] „Ludzie mówią, że wyglądasz ostatnio inaczej. Serio, co się zmieniło?” – „Karma. Serio, trzy miesiące na Dr Malou i moja sierść wygląda lepiej niż fryzura mojego właściciela. Prawdziwe mięso, omega-3, a liofilizacja zachowuje 95% wartości odżywczych. To nie marketing – to widać. Każdy na spacerze pyta, jakiego szamponu używam. To nie szampon, to karma.”
Nikt nie ma pretensji o to, że to jest sztuczna inteligencja i wygląda trochę jak AI. Każdy rozumie, że to jest zrobione sztucznie, bo psy nie gadają – chociaż jest to zrobione tak dobrze, że dzieciaki myślą, że to prawda. Nikt się jednak nie obraża, że powstało przez AI, bo jest fajne, wesołe i kreatywne. I tak właśnie trzeba to wykorzystywać: nie udajemy, nie zastępujemy rzeczywistości – pokazujemy, że to AI, albo robimy to na tak wysokim poziomie, żeby użytkownik miał uzasadnioną wątpliwość, czy to prawda, czy AI. To też jest do zrobienia.
Minus numer dwa nazywa się AI slop, czyli zalew generycznych, technicznie poprawnych, ale zupełnie pustych treści. Skala tego jest absurdalna, bo z analiz wynika, że prawie jedna piąta materiałów pokazywanych użytkownikom na YouTubie to właśnie taki sztuczny content – i zbiera on dziesiątki miliardów wyświetleń. A w marketingu rywalizujemy o czas i uwagę widza. Nie dość, że te materiały zabierają nam tę uwagę, to jeszcze – jeżeli są słabe – powodują, że widz szybko się nudzi, wychodzi z platform społecznościowych i nie zobaczy naszych treści. To niestety duży minus, z którym niespecjalnie cokolwiek jesteśmy w stanie zrobić.
Na co jeszcze uważać: aspekty prawne. Modele potrafią wykorzystać treści chronione prawem autorskim, na przykład znane postaci, i to naraża nas na ryzyko kar finansowych. Dla marki oznacza to realne straty, bo materiał, który wygląda świetnie, może mieć niejasny status prawny i łudząco przypominać cudzą własność. Narażamy się wtedy na to, że przyjdzie do nas duża korporacja medialna i powie: „Wykorzystaliście naszą własność, dzień dobry, poprosimy nasze miliony dolarów”. Korporacje zazwyczaj mają dobrych prawników, którzy wiedzą, jak to wykorzystać. Jeżeli używacie wideo AI hobbystycznie i wrzucicie film z Jamesem Bondem, który przesiada się do innego samochodu niż Aston Martin – spokojnie, to przejdzie. Natomiast jeżeli wykorzystalibyście to do reklamy firmy – przykładowo dealer samochodowy użyłby postaci Jamesa Bonda, który zamiast do Astona wsiada do auta z jego salonu – myślę, że mielibyście przechlapane. Uważajcie więc na status prawny: wykorzystanie znanych postaci, znanych motywów, podrabianie charakterystycznej kreski, na przykład z anime. Szczególnie przy reklamach może to być dosyć niebezpieczne.
I jeszcze jeden minus. Skoro każdy może wygenerować wideo „w minutę”, to sam fakt, że robisz wideo, przestaje cię wyróżniać. Zaczynając ten podcast parę lat temu uważałem – i dalej uważam – że to bardzo duża przewaga konkurencyjna. Sam fakt, że robiliśmy wideo, mocno różnicował nas na tle właściwie wszystkich agencji w Trójmieście, bo wtedy prawie nikt tego nie robił. Dzisiaj wideo w krótszej formie robi już trochę więcej agencji, a za chwilę – jeżeli wideo AI będzie dobre – ktoś takiego Manickiego weźmie, nasz marketer na przykład, zrobi z niego awatara, gadającą głowę, i wtedy będę mógł częściej jeździć na wakacje. Super. Ale z drugiej strony będę się mniej wyróżniał – więc mniej ludzi będzie to oglądać i mniej ludzi przyjdzie kupić usługę. Taka jest brutalna prawda. Przewaga dzisiaj nie leży w tym, że masz content wideo. Leży w tym, że masz doświadczenie, unikalną wiedzę i ciekawy punkt widzenia – bo tego żaden model nie wygeneruje za ciebie. Mając to, możesz wykorzystać wideo AI do generowania ciekawych treści, które będą sprzedawały.
Trochę podsumowując te plusy i minusy: moim zdaniem w świecie, gdzie syntetycznych treści przybywa masowo z godziny na godzinę, najcenniejszym zasobem marketingu przestaje być produkcja, a staje się nim człowiek. Specjalista, ekspert – ktoś, kto umie wykorzystać sztuczną inteligencję, ma swój unikalny pomysł i unikalne podejście, i dzięki temu osiąga lepsze wyniki. Rola człowieka jest jeszcze ważniejsza, bo narzędzia mają już wszyscy i content może wyprodukować każdy – ale nie wszyscy mają ekspertyzę, podejście i pomysł. Dlatego tak ważne jest, żeby pracować z dobrymi specjalistami albo samemu się takim stać – to oczywiście jeszcze lepsze. Bo łatwo mówić o AI wideo, trudniej je dowieźć tak, żeby klient był zadowolony, a marka nie ucierpiała. Trzy realizacje naszego zespołu.
Realizacja 1: Lavmag – high fashion bez ani jednego dnia zdjęciowego
Pierwszy przykład to marka modowa Lavmag. To nasz klient – są outletem, czyli sprzedają końcówki kolekcji po bardzo atrakcyjnych cenach. To towar, który niesamowicie mocno rotuje: pojawia się i znika po dwóch, trzech dniach. Wyprodukowanie klasycznego wideo z tym towarem mijałoby się z celem, bo za chwilę go nie będzie, byłoby drogie i – myślę – nie do zrobienia czasowo. Natomiast wykorzystując AI, możemy bardzo szybko generować nowe materiały wideo do reklam, emitować te reklamy, sprzedawać produkty i tę maszynkę cały czas budować, żeby efekty były jeszcze lepsze.
Jak do tego podeszliśmy? Efekt miał wyglądać jak high fashion – studyjnie, z naturalnym ruchem, drogo, bo to końcówki kolekcji znanych marek. I zrobiliśmy to bez ani jednego dnia zdjęciowego. Opiszę wam dokładnie, jak to wyglądało. Zaczęliśmy od wygenerowania klatki startowej i końcowej – metodą prób i błędów, aż ujęcia nam się zgadzały. Postać, czyli modelkę, zbudowaliśmy w Nano Banana: z jednego zdjęcia generujemy wiele różnych ujęć tej samej osoby. Główne wideo powstało w Kling – tryb multi-shot plus praca na klatkach bazowych. Wspomagamy się w tym wszystkim aplikacjami z platformy Higgsfield, zależnie od potrzeb. Dołożyliśmy narzędzia AI typu stylist, face swap i dynamiczna zmiana ubrań – to kluczowe przy outlecie, gdzie tak szybko trzeba podmieniać asortyment na modelce.
Wrócę do tego, co mówiłem wcześniej: gdzie w tym wszystkim był człowiek? Całość zaczęła się od ludzkiego stworzenia wizji. To Ola, która realizowała to wideo, miała swoją wizję i swoje spojrzenie – wiedziała, jak każda scena ma się zaczynać i jak kończyć. Najtrudniejsze było konsekwentne utrzymanie tej samej postaci w kolejnych ujęciach oraz wymuszenie na AI naturalnego ruchu człowieka i konkretnego ruchu kamery. To wychodzi dopiero wtedy, gdy w promptach używa się profesjonalnej terminologii filmowej. Istotne było też generowanie bardzo dynamicznego wideo, czyli dużo cięć. Robiliśmy trzysekundowe fragmenty, które później trzeba było precyzyjnie zmontować i złożyć w całość – tak, żeby wyglądało to jak jedno wideo, a nie poklatkowa animacja.
Przygotowanie tak zaawansowanego materiału od zera do finalnej reklamy to około 45 godzin – versus plan zdjęciowy, modelki, ekipa i tak dalej. Każde kolejne wideo, gdy fundament jest już zbudowany, przygotujemy jeszcze szybciej. Najbardziej rozbudowane produkcje wideo AI, które robiliśmy, zajmowały nam 15 godzin. A to chyba nie tajemnica, że standard agencyjny to gdzieś 150-200 zł za godzinę – możecie sobie przeliczyć. Najdroższy, najlepszy materiał kosztował połowę tego, co jedno proste wideo z planem zdjęciowym. A każdy kolejny będzie tańszy, bo fundament już mamy.
Realizacja 2: Vegano – nie ładne obrazki, tylko sprzedaż
Drugi przykład jest po to, żeby było jasne, że nie chodzi o ładne obrazki, tylko o sprzedaż. Marka Vegano promowała środek na szkodniki – to firma ogrodnicza, więc produkty właśnie do ogrodu.
[Fragment reklamy Vegano:] „Zabezpiecz swoje warzywa przed szkodnikami raz a dobrze. Dobroczynek Swirskiego może przez cały sezon pilnować waszych upraw. Koniec z mączlikami czy wciornastkami, a kiedy szkodników nie ma, zjadają pyłek i pożywienie z saszetki. Zbuduj tarczę ochronną dla twoich upraw z Vegano.”
Cały film to połączenie różnych materiałów: ujęć stockowych, animacji i produktów klienta. I tu pojawiło się wyzwanie, które najlepiej pokazuje, gdzie AI nadal kuleje: napisy na opakowaniach. Trzeba było odwzorować je jeden do jednego, a AI z natury lubi coś przekręcić – gubi niektóre wyrazy, zmienia teksty. Pilnowanie zgodności było mega istotne. I tu znowu rola człowieka, który dobierał ujęcia, weryfikował, składał w całość i łączył ujęcia stockowe z wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. Samo AI by tego nie dowiozło. Bez tej kontroli reklama wprowadzałaby klienta w błąd.
Mając gotowy materiał, puściliśmy reklamę na Mecie. Wyniki były zdecydowanie powyżej oczekiwań. Mamy tam też content przygotowany przez UGC i okazuje się, że dobrze zrobione wideo AI potrafi konwertować lepiej niż rzeczywisty materiał z człowiekiem. Jeśli chcecie poczytać więcej i znaleźć konkretne parametry kampanii oraz wyniki, case study znajdziecie na projectup.pl.
Realizacja 3: Super Dogs – granica prawie zniknęła
Przedostatni przykład jest trochę z innej bajki – pokażę wam, jak cienka jest granica między prawdziwym a wygenerowanym. Smaczki dla psów.
[Fragment reklamy Super Dogs:] „Dobra, kąpiel zaliczona. Czas na relaks. Czekaj… widzisz, jaki jestem biedny i wygłodniały? Ej, co ty robisz? Dawaj to! Nie denerwuj mnie… nareszcie. O panie, jakie to jest dobre. Co jest? Coś mi świdruje w plecach. Czy mi właśnie wyrosły skrzydła? Kocham.”
Pies w tej reklamie jest ze stocka. A człowiek? Człowiek jest całkowicie wygenerowany. Lektor to nie osoba przed mikrofonem, tylko głos z ElevenLabs. I znowu wróciło dokładnie to samo wyzwanie co przy Vegano: napisy i opakowanie jeden do jednego z realnym produktem. Całość tego materiału to około 5 godzin pracy razem z montażem.
Trzy realizacje, jedna prawda
Zwróćcie uwagę: trzy realizacje to tak naprawdę trzy różne dowody jednej i tej samej prawdy. Lavmag pokazał, że AI tnie koszt i czas – high fashion bez ani jednego dnia zdjęciowego. Vegano pokazało, że to nie zabawka, tylko realna sprzedaż, a nie tylko wyświetlenia. A Super Dogs – że granica pomiędzy tym, co prawdziwe, a tym, co wygenerowane, prawie już zniknęła.
W każdej z nich powtarza się ten sam schemat: AI zrobiło szybko ciężką, kosztowną część roboty, a o tym, czy materiał się nadaje, zdecydował człowiek. Czy ruch jest naturalny, czy warstwy się trzymają i czy napisy na opakowaniu zgadzają się z tym, co widzimy na prawdziwym produkcie. To nie jest kwestia „AI albo agencja”, tylko agencji, która wie, gdzie AI pomaga i czego pilnować, żeby nie zaszkodziło twojej marce.
Podsumowując w dwóch zdaniach: AI to przyszłość? Tak – zdecydowanie trzeba nauczyć się wykorzystywać nowoczesne narzędzia do przygotowywania materiałów wideo. Może wam się to przełożyć na bardzo dobre wyniki reklamowe dzięki temu, że możecie testować wiele wariantów reklamy. Jeżeli chcielibyście wykorzystywać wideo AI w swoim marketingu – zapraszamy do nas. Pomożemy wam przygotować takie wideo od strony koncepcyjnej, wygenerować je oraz użyć w reklamach tak, żebyście osiągali jak najlepsze wyniki. A jeżeli nie subskrybujesz naszego kanału, to teraz jest najlepszy moment, żeby zacząć. Do zobaczenia w kolejnych materiałach.

Subskrybuj
Podcast
Wpisz swój adres e-mail poniżej, a otrzymasz od nas regularnie informacje o nowych odcinkach i wpisach na temat sprzedaży i marketingu B2B!











