Koniec tradycyjnego E-commerce? Sklepy 1-produktowe, AI i potęga UGC | Daniel Borysewicz
Chcesz wejść w e-commerce i przetestować nowy produkt, ale boisz się przepalenia kilkudziesięciu tysięcy złotych „w ciemno”? A może prowadzisz już sklep i widzisz, że tradycyjne reklamy w panelu Facebooka oraz wygłaskane, drogie posty przestały dowozić rentowną sprzedaż?
W dzisiejszym odcinku podcastu ProjectUP Bartek Manicki gości Daniela Borysewicza (@borysewiczecommerce) – eksperta od sklepów jedno-produktowych (one-product stores), importu towarów i budowania lejków sprzedażowych opartych na impulsie.
Zderzamy w nim agencyjne, analityczne podejście ProjectUP z perspektywą praktyka i właściciela e-commerce, który z powodzeniem wykorzystuje sztuczną inteligencję (AI) oraz User Generated Content (UGC), by maksymalizować marże.
Czego dowiesz się z tego artykułu (i odcinka)?
Sklepy 1-produktowe vs Allegro: Dlaczego sprzedaż pod wpływem nagłego impulsu bije na głowę intencję zakupową (i dlaczego na Allegro nigdy nie zbudujesz wysokiej marży).
Złoty Graal w Meta Ads: Dlaczego targetowanie na „kobiety po 40. roku życia” to często najlepsza decyzja biznesowa, jaką możesz podjąć na Facebooku.
Koniec ery wielkich influencerów: Jak przejść z pojedynczych, drogich współprac na budowanie armii mikro-twórców UGC na barterze.
Sztuczna Inteligencja (AI) w reklamach: Jak lektorzy AI i awatary pozwalają drastycznie obciąć koszty produkcji wideo i wejść na rynki zagraniczne.
Meta Ads czy TikTok Ads: Gdzie leżą największe pieniądze i dlaczego TikTok przypomina jazdę na giełdzie?
Sprzedaż emocjonalna zamiast intencji (Dlaczego nie Allegro?)
Wielu początkujących sprzedawców uważa, że wystarczy wrzucić produkt na Allegro, by zacząć zarabiać. Daniel Borysewicz brutalnie rozprawia się z tym mitem. Na platformach typu marketplace klient wchodzi z konkretną intencją (szuka frazy), a następnie porównuje Twoją ofertę z dziesiątkami innych. Wygrywa ten, kto zaoferuje najniższą cenę, niszcząc swoją marżę.
Sklepy jedno-produktowe (tzw. one-product stores) działają zupełnie inaczej. Sprzedają emocjonalnie. Klient scrolluje Instagrama lub TikToka, widzi wideo, które precyzyjnie trafia w jego palący problem (pain point) i kupuje produkt pod wpływem impulsu. Przechodzi na dedykowany landing page, gdzie nie ma rozpraszaczy i konkurencji. Nie porównuje ceny – on po prostu musi mieć to rozwiązanie tu i teraz.
Złota zasada Meta Ads i potęga surowego wideo
Ustawienia w panelu reklamowym przestały mieć magiczną moc. Dziś w Menedżerze Reklam wygrywa kreacja. Nawet amator z wybitnym, dopasowanym wideo wygeneruje lepsze wyniki niż najlepszy „senior”, który dysponuje słabą, sztampową grafiką.
Jakie wideo działa dzisiaj najlepiej? „Surowe” (raw content). Zamiast nagrywać w drogim studiu produkcyjnym, wystarczy telefon na desce rozdzielczej samochodu i autentyczny storytelling. Ludzie mają dość przestylizowanych reklam telewizyjnych – chcą widzieć naturalność, proces powstawania produktu od kuchni i prawdziwych ludzi.
Co więcej, Daniel zdradza swoją złotą zasadę optymalizacji na platformie Mety: targetowanie na kobiety po 40. roku życia. To najbardziej kaloryczna i chętna do zakupów grupa docelowa, która potrafi konwertować już przy pierwszym kontakcie z dobrą kreacją.
AI i UGC: Skalowanie bez przepalania budżetu
Koszty produkcji contentu potrafią zabić rentowność niejednego e-commerce. Zamiast płacić dziesiątki tysięcy złotych za wynajem domów zdjęciowych i aktorów, liderzy rynku korzystają dziś z AI i twórców UGC.
Wykorzystanie sztucznej inteligencji (np. HeyGen) pozwala na generowanie realistycznych awatarów i lektorów głosowych, którzy komentują to, co dzieje się na ekranie. Z kolei masowa współpraca z mikro-twórcami (User Generated Content) dostarcza setek autentycznych, tanich w produkcji filmów, które algorytmy Facebooka i TikToka po prostu uwielbiają. To układ win-win, który pozwala skalować sklep i badać rynki zagraniczne (dzięki opcji lip-sync i tłumaczeniom) za ułamek dawnych kosztów.
Zbuduj rentowny E-commerce z ProjectUP
W e-commerce zasady gry zmieniają się na naszych oczach. Ignorowanie kosztów produkcji kontentu, opieranie się na przestarzałych ustawieniach w panelu reklamowym czy walczenie ceną na Allegro to dziś najszybsza droga do przepalenia budżetu.
W ProjectUP nie wierzymy w magię – wierzymy w procesy, doskonałe kreacje reklamowe i twarde dane. Działamy w oparciu o autorską Metodykę ProjectUP®, która łączy generowanie kalorycznego ruchu, maksymalizację konwersji i budowanie LTV.
Sprawdź, czy Twój sklep jest gotowy na skalowanie! 👉 Umów się na bezpłatną konsultację strategiczną i wycenę indywidualną z naszym zespołem.
Wersja do czytania
Transkrypcja odcinka: Badania UX, optymalizacja e-commerce i pułapki AI | Krzysiek Miotk
RozwińPoniżej znajdziesz skondensowany zapis (transkrypcję) materiału wideo, w którym Bartek Manicki z agencji ProjectUP oraz Daniel Borysewicz rozkładają na czynniki pierwsze strategie sklepów jedno-produktowych. To obowiązkowa lektura dla każdego właściciela e-commerce i marketera, który szuka sposobu na zyskowne skalowanie sprzedaży bez przepalania budżetu w ciemno.
W tej transkrypcji przeczytasz o:
Pułapce Allegro i marketplace’ów: Dlaczego sprzedaż pod wpływem nagłego impulsu daje dużo wyższe marże niż typowa intencja zakupowa z wyszukiwarki.
Zmianie zasad w Menedżerze Reklam: Dlaczego „surowa” kreacja wideo jest dzisiaj ważniejsza niż zaawansowane umiejętności techniczne i wielkie lejki w panelu Facebooka.
Złotym Graalu targetowania: Dlaczego skupienie się na grupie „kobiet po 40. roku życia” to często najskuteczniejsza i najbardziej stabilna strategia na platformach Mety.
Walce Meta Ads vs TikTok Ads: Gdzie warto inwestować budżet i dlaczego reklamy na TikToku przypominają dziką jazdę na giełdzie.
Skalowaniu z wykorzystaniem AI i UGC: Jak sztuczna inteligencja (lektorzy, awatary) pozwala wejść na rynki zagraniczne i drastycznie uciąć koszty tradycyjnej produkcji kontentu.
Starcie od zera: Ile pieniędzy i narzędzi naprawdę potrzebujesz, aby bezpiecznie zwalidować produkt i ruszyć z rentownym e-commercem.
Bartek Manicki: Cześć, witam. Miło mi ciebie gościć. Może zacznijmy od tego klasycznie, że powiesz czym się zajmujesz, kim jesteś i o czym będziemy dzisiaj rozmawiać.
Daniel: Witam wszystkich bardzo serdecznie. Z tej strony Daniel Borysewicz, częściej znany jako Borysewicz E-commerce w social mediach. Taka ksywka trochę wyszła z przypadku. Zajmuję się e-commercem, ale głównie sklepami jednoproduktowymi, wprowadzaniem nowych brandów na rynek, też importem z Chin między innymi, no i taką sferą kontentu, marki osobistej i wszystkiemu, co sprawia, że ktoś chce wprowadzić swój pierwszy produkt na rynek, walidując go w odpowiedni sposób, a nie wydając dziesiątek tysięcy na przepalenie w ciemno.
Bartek: I to się da sprawdzić zanim puścimy reklamę i wydamy dziesiątki tysięcy?
Daniel: To się da sprawdzić puszczając reklamę, nie posiadając de facto produktu albo nie posiadając dużej ilości produktu. Szczególnie w kontekście AI, o którym też dzisiaj pewnie sobie trochę porozmawiamy.
Bartek: No dobra, ale to mnie naprawdę zaciekawiłeś, to jak to sprawdzić. Chcę sprzedawać takie kubki, nie? Bo one są piękne, najlepsze na świecie.
Daniel: Okej, to z założenia, jeżeli chodzi o podejście do produktów, w modelu sklepów jednoproduktowych takiego kubka raczej nie da się sprzedać rentownie. To są raczej specjalnie produkty, które robią jakiś efekt WOW, rozwiązują palący problem klienta. Główna zasada jest taka sprzedaży w takim modelu, że nie sprzedajemy jak na Allegro, gdzie klient przychodzi z intencją, czyli wyszukuje jakieś frazy, tylko sprzedajemy, mówiąc wprost – emocjonalnie. Sprzedajemy za pomocą tego, że ktoś wchodzi na Instagrama, TikToka czy na Facebooka i widzi nasz produkt, a de facto widzi naszą kreację reklamową, która trafia w jego pain point związany z codziennością (to może być produkt z branży beauty, zdrowotnej, czy prezent dla dziecka).
Widzi realnie, w real-time, że teraz potrzebuje kupić ten produkt i za pomocą tej kreacji, konkretnej formy sprzedaży w postaci strony lądowania typu long-form, kierujemy go od razu na ofertę. Mamy bardzo długi offer stack, prezentujemy benefity, często za pomocą dodatkowych filmów, unboxingów czy gifów, które mają pokazać efekt produktu i to, że realnie go potrzebujesz w krótkim czasie. To sprawia, że klient ani nie porównuje ceny, ani nam nie ucieka. A jak ucieka, to uruchamiamy remarketing.
Więc zwykłe kubki by odpadały. Ale jeżeli miałbym powiedzieć coś o kubkach, to ostatnio widziałem bardzo ciekawy projekt. To był kubek podzielony na dwie sfery. Jedna sfera miała zaparzacz, druga zbiornik na napój (do parzenia herbaty). Jaki jest problem przy parzeniu herbaty? Fusy, które lecą nam do ust podczas picia. Więc w jednej komorze herbata się parzy, a gdy przechylasz kubek, to po drugiej stronie jest sitko i pijesz, nie mając tego problemu. To jest fajne rozwiązanie: z dużą marżą, która pozwoli wydawać budżety. I realnie jesteśmy w stanie po 2-3 dniach kampanii sprawdzić, czy w ogóle jest potencjał na ten produkt.
Bartek: Dobra, dwa pytania. Pierwsze pytanie: czy to w ogóle na rynek polski, czy bardziej globalnie?
Daniel: Tak, skupiamy się tylko na rynku polskim. Co prawda, jak launchowałem swoją markę ze wspólnikiem, z którą dotarliśmy tak naprawdę do Media Expert (drukarki termiczne), to testowaliśmy również mocno Belgię. Tam były wyzwania, bo panują tam trzy języki. Ja wtedy już posługiwałem się aplikacją HeyGen do zmiany lip-syncu (ruchu warg) u twórców UGC. Oni dopiero się pojawiali, a ja po prostu robiłem wersję polską na Belgię w trzech językach. Ludzie stamtąd mówili: „ok, trochę czuję, że coś w tej narracji jest nie tak, ale to takie 8/10”. To było widać po Adsach. Wpadały pojedyncze zakupy, ale nie byliśmy w stanie się skupić na Belgii.
Prawda jest taka, że rynek polski jest bardzo duży. I uważam, że jeżeli nie potrafisz sprzedać w Polsce, gdzie to jest twój natywny język, znasz powiedzenia, nawiązania marketingowe i real-time marketing jest prostszy, to nie sprzedasz w żadnym innym lepszym miejscu. Tam będzie drożej, CPC nie będzie wynosić 1 zł, tylko 2 euro. Panują inne KPI. Więc na ten moment interesuje nas tylko rynek polski.
Bartek: Dobra, to jakie produkty? Jakieś przykładowe?
Daniel: Produkt, który my sprzedawaliśmy bardzo mocno, to były małe drukarki termiczne łączące się z aplikacją w telefonie. To nie była ta mała dla dzieci do drukowania obrazków, tylko takie bardziej na potrzebę codziennego użytku. Mieliśmy do niej kilkadziesiąt rodzajów etykiet. Kupowały od nas placówki szkolne, laboratoria. Etykiety mieliśmy nawet świecące w ciemności, więc hotele oznaczały nimi wyjścia ewakuacyjne. Drukarka nie wymaga tuszu. Była też do oznaczania kabli, biżuterii, zeszytów dla dzieci.
Punktów styku (marketing angles) było mnóstwo. Mogliśmy robić masę contentu, bo to był produkt dla każdego. W firmie oznaczałeś kable, w kuchni żona oznaczała przyprawy, w łazience kosmetyki, a w podróży dawałeś ją dzieciom do zabawy. Jest tyle punktów styku, że nie sposób tego nie sprzedać, trzeba było tylko trafić w odpowiednią grupę.
Oczywiście popełniliśmy kilka błędów. Mieliśmy dystrybutora z Chin i umowę pewnie robioną w Canvie. Nasi partnerzy stamtąd zawsze mówią: „No problem, dear, wszystko zrobimy”, aż do momentu, kiedy dochodzi do tematów cła w Polsce, podatków, pozwoleń. Wtedy oni nagle: „O, to ja nie wiedziałem”. Kiedy weszły większe podmioty, nasz status „wyłącznego dystrybutora” trochę zszedł na bok.
My tę drukarkę sprzedawaliśmy na początku po 200 zł. Teraz na Allegro kupisz pierwszą wersję za 85 zł, bo sprzedają na minimalnym progu marżowym, grając pod Smarta i uderzając w konkurencję. Ja jestem daleko od marketplace’ów, po prostu te sklepy jednoproduktowe dają inną jakość.
Bartek: My też byliśmy zawsze daleko od marketplace’ów, nie obsługiwaliśmy ich w agencji. Ja jednak wierzę w klasyczny lejek sprzedażowy, budowanie brandu, relacji z klientem, LTV (Lifetime Value). Na marketplace tego nie ma. Natomiast teraz widzę, że to jest gigantyczny rynek w Polsce. Znajomy, który się tym zajmuje, często już na starcie rozmów z klientem weryfikuje ich marże i koszty na Allegro. I jeśli to się nie spina, to mówi im: „To się nie uda, jesteście nierentowni i będziecie tylko skalować stratę. Allegro nie jest dla was”.
Daniel: Dokładnie. Jeżeli jest problem z marżowością, to przy skalowaniu skalujemy po prostu problemy. Mnie marketplace w ogóle nie jara pod kątem kreatywnym. Mnie pociąga branding, marketing, robienie reklam, myślenie koncepcyjne o tym, co zmienić, jak ułożyć ofertę.
Bartek: No dobra, ale jak mówisz o sklepach jednoproduktowych, to tam przecież specjalnie budowania brandu nie ma. To jest lejek, czy to jest po prostu na chama, duży budżet, mocne Call to Action i koniec?
Daniel: W Stanach często budują jednak mocniejsze lejkowanie. Stosują ankiety, żeby dopasować produkt do klienta. Sklep jednoproduktowy często staje się sklepem niszowym (ma 5, 10, 15 produktów), ale jeden robi główny zysk. Reszta zwiększa AOV (średnią wartość zamówienia).
Mówiąc w nawiasie, bardzo polecam wchodzić w produkty wyczerpywalne. To jest game changer. Jeśli masz dobrą jakość, klient do ciebie wróci, choćby po same etykiety, końcówki wymienne itp. Nasz produkt był świetny, bo do dziś klienci dokupują do tych drukarek etykiety na naszym sklepie. Zresztą, producenci dużych drukarek nauczyli nas tego modelu (drukarka tania, tusz drogi).
Minusem tego modelu (jeśli produkt nie jest wyczerpywalny) jest to, że nie budujesz bazy powracających klientów, tylko musisz non stop szukać nowych. To bardzo podnosi koszty w długim terminie.
Daniel (kontynuując o produktach): O, a à propos produktów. Hitowym produktem w Stanach były kapsułki do ekspresów do kawy, które można było samemu uzupełniać. Producenci ekspresów zrobili drogie, jednorazowe kapsułki. Wtedy Chińczycy zrobili kapsułki wielorazowe. Jaki jest komunikat marketingowy? Pijesz swoją ulubioną kawę z palarni, jest to wielorazowe, nie generujesz śmieci (recykling w modzie!) i bardzo mocno oszczędzasz. Szybko rozwiązują problem.
Ktoś mógłby powiedzieć: „Taki zestaw kapsułek sprzedajesz za 70 zł, a to kosztuje 3 zł w Chinach!”. No fajnie, ale dochodzi do tego cło, podatek VAT, dokumentacja, oklejenie, konsolidacja towaru. Produkty potrafią wypaść z obiegu przez błędne etykiety. Płacisz za wszystko, żeby towar wprowadzić na rynek legalnie. To nie jest tak, że nie mamy kosztów operacyjnych.
Bartek: A propos marż, to znajomy prowadzący e-commerce dziwił się, że my jako agencja „kupujemy godzinę pracy człowieka za 50 zł, a sprzedajemy za 100”, co rzekomo daje kosmiczną marżę. Wytłumaczyłem mu, że dochodzą koszty biura, oprogramowania, rekrutacji i marża robi się niska. On jako właściciel sklepu kupuje w Chinach termiczne kubki za 10 dolarów, a sprzedaje je za 200 zł, też ponosząc gigantyczne koszty magazynowania i obsługi. Często ludzie widzą tylko tę początkową różnicę cen.
Bartek: Wracając do marketingu. Mamy sklep, mamy produkt. Jak do tego podejść, żeby faktycznie to sprzedawać?
Daniel: Od jakichś dwóch lat to content jest absolutną podstawą. Da się dzisiaj „odgrzać starego kotleta” nowym i dobrym contentem. Kiedyś nagrywałem wszystko sam w domu, bardzo amatorsko. Dziś mamy erę UGC (User Generated Content) i AI.
Zmieniła się recesja czasowa i uwaga odbiorców. Dzisiaj jak w pierwsze 3 sekundy na filmie nie wydarzy się nic ciekawego, to klient idzie dalej, bo to jest nudne. Przez to, że używamy AI i generatorów (które tworzą niesamowite kontrasty), pula kreacji na rynku bardzo się zwiększyła. Mówiąc wprost: musisz robić więcej, lepszych i różnych kreacji.
Jeżeli jesteś amatorem na systemach reklamowych Meta, ale jesteś mistrzem kreacji, zrobisz dużo lepsze wyniki niż specjalista od Mety, który ma słabe materiały reklamowe. Ze słabej kreacji po prostu nic nie wyrzeźbisz.
Bartek: Co sądzisz o publikacji „Andromedy” na Facebooku? (aktualizacja algorytmu Meta)
Bartek (kontynuując): Bo dla mnie specjaliści zawsze za bardzo zamykają się w panelu reklamowym i cyfrach. Zawsze uważałem, że najważniejsza jest kreacja i tzw. value proposition. Mając słaby panel, ale genialną kreację – i tak to sprzedasz. My w agencji rośniemy i zatrudniając doświadczonych ludzi („seniorów”), bardzo często zaczynamy z nimi proces… oduczania złych nawyków, ciągłego siedzenia w panelu i patrzenia w cyfry, a ignorowania kreacji wideo.
Daniel: Mam do Ciebie pytanie: kogo wolisz zatrudnić? Osobę z wielkim doświadczeniem, ale mającą już bardzo „ułożony” (sztywny) mindset, czy kogoś młodego, początkującego, głodnego wiedzy i bardzo proaktywnego?
Bartek: Najbardziej wolę kogoś, kto ma doświadczenie i ciągle jest głodny wiedzy, ale takich ludzi jest strasznie mało na rynku. Kiedy ktoś ma wielkie doświadczenie, ale mu się nie chce, to jest najgorsze zjawisko (fałszywe poczucie pewności). Kiedyś przyszedł do nas gość i powiedział, że ma 10 lat doświadczenia w Google Ads. Szybko okazało się, że on miał jeden rok doświadczenia powtórzony 10 razy (od dekady robił wszystko tym samym schematem). Sam po 2 miesiącach podziękował, bo zderzył się ze ścianą. Młodzi, ambitni ludzie (nawet tacy, którzy po prostu pracowali w kawiarni, ale chcieli się rozwijać, jak nasza szefowa działu Performance, Ola) są rewelacyjni, bo łakną nauki, próbują i kwestionują schematy.
Daniel: Rozmawiałem niedawno z Frankiem z agencji i on bardzo ładnie to podsumował: „Często zaangażowany mid jest dużo lepszy niż wypalony senior„.
Bartek: Zgadzam się. A jak z kreacją? Tylko wideo już dzisiaj rządzi, czy grafiki statyczne jeszcze mają sens?
Daniel: Grafiki mają bardzo dużo sensu, szczególnie w dobie AI (np. Midjourney). Możesz błyskawicznie przygotować niesamowite koncepty i oszczędzić majątek na organizowaniu profesjonalnych sesji zdjęciowych, które potrafią kosztować od 5 000 do nawet 50 000 zł! Kiedyś czekałeś na grafika tygodniami, dzisiaj dzięki AI mam 20 rewelacyjnych, abstrakcyjnych grafik w 15 minut. To świetnie działa w remarketingu oraz jako tzw. drugi punkt styku z klientem. Czasem warto celowo uderzyć w kontrowersyjną, „memową” grafikę.
Bartek: Widziałeś system Manus AI? Po połączeniu z Menedżerem Meta automatycznie analizuje przez API, które reklamy działają, i na ich podstawie sam generuje 10 kolejnych, które można jednym kliknięciem zatwierdzić do kampanii!
Daniel: Bardzo ciekawe. Tak naprawdę im więcej testów i optymalizacji, tym lepiej, a koszty tokenów API będą tylko spadać.
Bartek: Wracając do wideo – co dzisiaj sprawdza się najlepiej? Twórcy UGC czy już samo AI?
Daniel: Mocno to miksujemy. Totalnym game changerem są dzisiaj lektorzy ze sztucznej inteligencji (AI). Można to łączyć z funkcją lip-sync (ruchem warg) i awatarami. Robimy awatara, który pojawia się w rogu ekranu i komentuje to, co akurat dzieje się na nagraniu produktu. To świetny format hybrydowy.
Jeśli chcemy wygenerować całe wideo w 100% z AI dla dużego brandu, to bym uważał. Bardzo oddane marki mogą zrazić swoich lojalnych klientów (przykład Coca-Coli z reklamą wygenerowaną ze sztucznej inteligencji). Jak robisz reklamy z AI, musisz robić to tak absurdalnie lub z takim humorem (np. kosmici pijący Twoją kawę), by widz od razu zorientował się, że to celowy, abstrakcyjny twór ze sztucznej inteligencji. Wtedy nikt nie czuje się oszukany.
Bartek: Gdzie dzisiaj lokować budżet? Meta czy TikTok?
Daniel: Meta, Meta, Meta. TikTok jest dziki i szalony. Odpalasz kampanię i pierwszego dnia masz 20 zakupów. Przez kolejne trzy dni – zero. Trzeba tam wymieniać kontent co chwilę. Pamiętam czasy, kiedy ustawiałem budziki co 4 godziny, by ręcznie dopalać lub ucinać budżety na TikToku, w zależności od godziny.
Dla mnie TikTok Ads to obecnie trochę gra na giełdzie. Na Menedżerze Mety masz dużo większą stabilność, chociaż CPM (koszty) potrafią falować. Moja złota zasada na Facebooku? Ustawienie szerokiego targetowania (Broad) tylko na kobiety po 40. roku życia. To najbardziej stabilna i najchętniej kupująca grupa odbiorców.
Bartek: Jakie dzisiaj wideo sprzedażowe działa najlepiej?
Daniel: Przeróżne, trzeba testować. Ale fantastycznie sprawdza się kontent „surowy” (raw), bardzo natywny, który wcale nie wygląda jak reklama. Wyciągasz telefon w samochodzie i zaczynasz po prostu, w sposób naturalny rozmawiać o produkcie. To zbliża odbiorcę.
Drugi format to Brand Hero, czyli twarz marki. Rewelacyjnie robi to marka „Laboratorium Pani Domu”. Ich twórczyni nagrywa po prostu, jak czyści nagrobek i prezentuje ich środki chemiczne. Bardzo natywnie i charyzmatycznie. Do tego super sprawdza się autentyczność od kuchni – pokazanie, jak właściciel fizycznie składa paczki na magazynie. Dzisiaj wszystko co „rzemieślnicze” sprzedaje się świetnie.
Bartek: Zróbmy trudniejsze zadanie. Weźmy dużą, znaną markę masową, np. parówki Morliny. Poważna, stara firma, nagrywają piękne, wystudiowane reklamy w telewizji. Jak oni mogliby wejść w taki surowy format?
Daniel: Wzorowałbym się na Case Study marki Duolingo. Mają wielką aplikację, dla „wszystkich”. Ale zatrudnili młodą osobę, ubrali wielką sowę i na TikToku zaczęli robić masę szalonego, śmiesznego kontentu. Zejść ze „sztywnego” marketingu! Dla Morlin stworzyłbym charyzmatyczną, zabawną postać, zaczął kręcić ankiety uliczne, memy. Podpiąłbym się pod trend „High protein / Low fat” dla generacji Z, żeby złapać nową, młodą publiczność. Trzeba przestać robić sztampowe reklamy.
Bartek: To prawda. Nie miałem telewizji ponad 10 lat, a gdy niedawno ją włączyłem, doznałem szoku. Reklamy telewizyjne wciąż wyglądają tak samo jak dwie dekady temu! Wyidealizowana rodzina siedzi w kuchni i ktoś smaruje chleb margaryną. Zmienia się tylko hasło na końcu.
Bartek: Ale telewizja ma potężną siłę. Opowiem Ci anegdotkę marketingową. Wiesz, jak pijesz tequilę? W Polsce i na świecie przyjęło się, że musisz polizać sól, wypić alkohol i na końcu zjeść kawałek cytryny. Skąd się to wzięło? W latach 30. ubiegłego wieku meksykańscy producenci tequili mieli ogromny problem z odpadami – tequilą bardzo słabej jakości, bez smaku. Zatrudnili agencję ze Stanów, by wymyślili, jak sprzedać te „odpady”. Co zrobili? Zbudowali cały rytuał kulturowy! Sól miała podbijać resztki smaku tej słabej tequili, a silny smak cytryny po prostu zabijał jej paskudny posmak w ustach. Dzisiaj traktujemy to jako normalny rytuał picia. A to był tylko i wyłącznie gigantyczny marketing.
Bartek: A jak wyglądają zyski w sklepach jednoproduktowych? Jaką marżę masz na sam koniec do kieszeni, po odliczeniu kosztów cła, produktu, podatków i wysyłki?
Daniel: Uśredniając, z rozwiniętego sklepu jesteśmy w stanie wyciągnąć 20-25% zysku „na czysto” do kieszeni. W Polsce na takim sklepie śmiało można robić 1-2 miliony złotych obrotu. Są też mniejsze podmioty z naszej społeczności, które robią obroty rzędu 250 000 zł miesięcznie i mają 30% na czysto dla siebie. Prowadzą to wszystko z własnego garażu. Pakują to często sami, a po jakimś czasie zlecają to obsłudze.
Bartek: Dobra, powiedz w czym Wy pomagacie i co mógłbyś zaoferować komuś, kto chciałby do Ciebie dołączyć.
Daniel: Działamy jako e-commerce hub. Pomagam wejść na rynek i zwalidować produkt, abyś nie stracił pieniędzy. Mam w zespole osoby, które osobiście tego nauczyłem. A gdy już ruszysz, mam całą sieć partnerów – załatwiam o kilka złotych niższe koszty paczek kurierskich, dostęp do sprawdzonych agencji, obsługę UGC i współpracuję z chińskimi importerami przy tworzeniu twojego brandu. Jak pracujesz sam, zawsze dostaniesz gorsze warunki rynkowe niż będąc w naszej „hurtowej” grupie. Oczywiście sam produkt musisz w dużym stopniu wymyślić i zaangażować się w biznes w 110%. To nie są darmowe monety lecące z nieba.
Bartek: A jak ktoś chce zaczynać, to ile musi mieć kapitału na start?
Daniel: Dzisiaj narzędzia są śmiesznie tanie. Serwer, domena (50 zł), bezpłatny WordPress z WooCommerce. Narzędzia do wideo jak CapCut – około 100 zł miesięcznie. Większość marketingu testowego możesz wygenerować organicznie nagrywając siebie telefonem. Wystarczy kilka, maksymalnie kilkanaście tysięcy złotych, żeby komfortowo wystartować. Pierwsze zamówienia na starcie można zrealizować w modelu dropshippingowym (aby tylko przetestować i sprawdzić, czy chwyci). Kiedy chwyci – sprowadzasz własny towar. Znam małolatów, którzy mieli na start 500 zł i robili kosmiczne wyniki obrotowe tylko z zasięgów organicznych na TikToku. Po prostu naucz się sprzedawać, tworzyć angażujący content i odpowiadać na realny problem kupującego.
Bartek: Super. Dzięki za tę cenną wiedzę, bardzo ciekawe podejście (szczególnie to, jak potrafi się różnić od takiego typowo „agencyjnego”). Gdzie Cię najłatwiej znaleźć?
Daniel: Zapraszam na mojego YouTube’a oraz na Instagrama: Borysewicz E-commerce. Tam dzielę się wiedzą e-commerce’ową, ale znajdziecie też trochę motoryzacji i normalnego życia od kulis.
Bartek: Super, dzięki wielkie.
Daniel: Dzięki. Hej!
Przyszłość e-commerce UGC AI – podsumowanie odcinka
Temat przyszłość e-commerce ugc ai był szczegółowo omawiany w tym odcinku podcastu ProjectUP. Przyszłość e-commerce UGC AI to jedna z najważniejszych kwestii dla właścicieli sklepów internetowych i marketerów, którzy chcą rozwijać swój biznes online.
Dlaczego przyszłość e-commerce ugc ai jest tak istotne? Po pierwsze, przyszłość e-commerce ugc ai bezpośrednio wpływa na wyniki sprzedaży i rentowność działań marketingowych. Po drugie, wdrożenie odpowiedniej strategii przyszłość e-commerce ugc ai pozwala wyprzedzić konkurencję i zbudować trwałą pozycję na rynku. Po trzecie, znajomość tematu przyszłość e-commerce ugc ai umożliwia podejmowanie lepszych decyzji opartych na danych.
W odcinku ekspert krok po kroku tłumaczy, czym jest przyszłość e-commerce ugc ai i jak skutecznie podejść do tego zagadnienia. Praktyczne wskazówki dotyczące przyszłość e-commerce ugc ai zostały oparte na doświadczeniach z pracy z wieloma firmami e-commerce. Każdy, kto chce zrozumieć przyszłość e-commerce ugc ai, znajdzie tu gotowe rozwiązania do zastosowania w swoim biznesie.
Warto zaznaczyć, że przyszłość e-commerce ugc ai to temat, który ewoluuje wraz z rynkiem. Regularne śledzenie nowości w obszarze przyszłość e-commerce ugc ai jest kluczem do utrzymania przewagi konkurencyjnej. Podcast ProjectUP regularnie porusza temat przyszłość e-commerce ugc ai i pokrewne zagadnienia, by pomóc przedsiębiorcom być na bieżąco.
Zapraszamy do wysłuchania pełnego odcinka, by w pełni skorzystać z wiedzy o przyszłość e-commerce ugc ai. Jeśli temat przyszłość e-commerce ugc ai Cię zainteresował, polecamy również inne odcinki podcastu ProjectUP poświęcone marketingowi i e-commerce. Przyszłość e-commerce UGC AI to inwestycja w wiedzę, która szybko się zwraca.
Polecane artykuły

Subskrybuj
Podcast
Wpisz swój adres e-mail poniżej, a otrzymasz od nas regularnie informacje o nowych odcinkach i wpisach na temat sprzedaży i marketingu B2B!











